piątek, 29 maja 2015

|Part 16|

- Cześć skarbie, już się martwiłem bo tak długo nie dzwoniłaś- usłyszałam jego radosny głos tuż po tym gdy odebrał
- Cześć- starałam się brzmieć normalnie, lecz moja warga niemiłosiernie zaczęła drżeć
- Co się dzieje Li?- martwił się
- Musze Ci coś powiedzieć ale tak bardzo się tego boje- zaciągnęłam się powietrzem
- Lila jesteś w ciąży? Jeśli tak to damy sobie jakoś radę, nie martw się- boże dlaczego on tak myśli
- Nie Niko- widzę jak Rafał patrzy się na mnie i posyła mi pokrzepiający uśmiech- Mam podejrzenie białaczki- mówię i zaczynam płakać. Telefon wypada mi z ręki a ja uciekam do łazienki. Zamykam za sobą drzwi. Czy to pierdolone fatum uwzięło się na mnie. Nie mam na nic ochoty. Każdy oddech sprawia mi trudność. Jestem strasznie słaba. Siadłam na brzegu wanny.
- Liliana jak chcesz to zostanę z tobą?- słyszę ciche pukanie
- Nie Rafał, dam sobie rade- krzyczę w odpowiedzi i powoli ściągam ubrania
- Przyjadę rano i pojedziemy do lekarza- już nic nie odpowiadam tylko puszczam wodę do wanny

Ubrana w czarne bardzo obcisłe rurki tego samego koloru koszule stoję nad grobem rodziców. Przez ostatnie dni czułam się jak wrak człowieka. Jadłam tyle co nic, ciągle tylko płakałam siedząc przed lustrem. Penchev wciąż wydzwaniał ale ja nie chciałam z nim rozmawiać wiem, że go to boli. Jego telefony odbierał tylko Rafał. Na sali treningowej nie mogłam się pojawiać bo trener kazał powtórzyć mi badania. Przetarłam twarze rodziców i siadłam na ławce
- Cześć mamo, cześć tato. Co tam u was na górze? Chyba już wam się za mnie tęskni? Mi za wami też. Chciała bym was już zobaczyć. Ale zobaczcie mam dopiero 19 lat, kochającego chłopaka a wy mnie już chcecie zabrać. Błagam was dajcie mi jeszcze czasu. Chciałabym doczekać się dzieci z Nikołajem. Kocha mnie wiem o tym i nie chcę go tutaj zostawić- starłam łzy który płynęły po mojej twarzy. Wstałam z ławeczki i udałam się na parking gdzie miał czekać na mnie brat. Z daleka zobaczyłam chłopaka opierającego się o auto a przed nim stał jakiś wysoki mężczyzna. Rafał kiwnął głową w moją stronę a postać odwróciła się.
- Nikołaj- szepnęłam i pobiegłam w jego stronę. Szlochałam a cała twarz była już mokra. Wpadłam w jego ramiona, drżąc i zanosząc się płaczem.
- Cii- szepnął przyciągając mnie do siebie. Kołysał nas delikatnie a ja powoli uspokajałam się- Chodź- splótł nasze dłonie i zaprowadził mnie do swojego samochodu- Pojadę z Tobą do lekarza- oznajmił odpalając auto. Ja przez całą drogę nie oderwałam od niego wzroku bo nie wiem ile czasu mi jeszcze zostało.- Skarbie, co mi się tak przyglądasz?- zachichotał kładąc dłoń na moim kolanie. Pokiwałam tylko głową- Proszę Cię uśmiechnij się- potarł kciukiem o moje ciało. A ja nie potrafiłam spełnić tak błahej prośby. Ostatnimi czasy moja komunikacja ograniczyła się do kiwania głową. Zastanawia mnie to dlaczego on tu jest? Przecież ma treningi a jutro mecz...
- Dlaczego tu jesteś?- szepnęłam zachrypniętym głosem a moje warga niebezpiecznie zadrżała
- Lila głupie pytanie. Kocham Cię i muszę być przy tobie. To, że mieszkamy daleko nie pozwala mi być tak często jakby chciał ale staram się, uwierz mi- uśmiechnęłam się w duchu dziękując jednocześnie Bogu za tak wspaniałego chłopaka
- Nie o to pytam. A mecz?- rzuciłam mu ciekawskie spojrzenie wysiadając z samochodu
- Mecz mam jutro w Łodzi- uśmiechnął się

- Ale jak to możliwe?- zapytałam ze łzami w oczach
- Bardzo Panią za to przepraszamy. Badanie przeprowadzała praktykantka. Musiała źle odwirować albo zamienić próbki krwi- przytaknęłam tylko głową- Jednak u pani nieznacznie obniżona jest ilość czerwonych krwinek, postaramy się to jakoś unormować- uśmiechnął się. Nabazgrał coś na recepcie po czym mi ją wręczył- Obawiam się, że będzie musiała Pani także zrezygnować z walk. Przykro mi- Za bardzo się tym nie przejęłam, najważniejsze było to że byłam zdrowa. Podziękowałam profesorowi i opuściłam gabinet. Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi Penchev poderwał się na równe nogi.
- I co?- potarł dłonie podchodząc bliżej. Nie odpowiedziałam tylko rzuciłam mu się w ramiona i zaczęłam płakać- Lila powiedz coś- potarł moje plecy
- Jestem zdrowa- szepnęłam w przestrzeń między jego ramieniem a szyją. Chłopak podniósł mnie za pośladki po góry i zaczął kręcić w okół własnej osi na co ja głośno zapiszczałam
- Proszę państwa o spokój- tuż obok odezwał się głos. Zaskoczyłam z Bułgara i spojrzałam na osobę stojącą po mojej prawej stronie. Była to wysoka blondynka z za dużym dekoltem.- A pana mogła bym prosić o autograf ?- powiedziała uwodzicielskim głosem wyjmując z kieszeni notes
- Tak proszę- odpowiedział Niko biorąc do ręki długopis po czym nabazgrał coś na kartce

Całe wczorajsze popołudnie spędziliśmy leżąc na kanapie i wcinając niezdrowe żarcie. Dołączył do nas Rafał. Nie był zadowolony z wiadomości, że muszę porzucić MMA. Mnie także to nie ucieszyło. Długo sprzeciwiałam się ale w końcu wolałam spędzić życie u boki Nikołaja niż umrzeć za parę lat. Penchev wcześnie rano musiał jechać na hale a później do hotelu. Ja właśnie kończyłam jeść mój obiad kiedy mój telefon zaczął dzwonić.
- Tak słucham- numer był nieznany
- Witam z tej strony Adam Maxwell, dzwoniłem już ostatnio ale odrzuciła Pani moją propozycje- znów śmieszył mnie jego akcent
- Tak pamiętam
- Dzwonie z inną propozycją. Właśnie wyczytałem w internecie, iż zakończyła Pani karierę sportową. Przykro mi. Ale wracając do sprawy. Tym razem chciałbym alby na stałe została Pani naszą modelką już nie chodzi mi o chwilową czysto sportową sesje a o różnego rodzaju pokazy i sesje ale w pani przypadku głównie sesje zdjęciowe.
- Bardzo podoba mi się ta propozycja ale muszę to przemyśleć
- Wiem wiem. Tak więc jeżeli się Pani zgodzi proszę przyjść na rozmowę we wtorek o 12:30
- Dobrze. Dziękuję bardzo za propozycje- uśmiechnęłam się w duchu
- Mam nadzieje, że pozytywnie Pani to rozpatrzy. Dziękuje do widzenia- po tych słowach usłyszałam dźwięk zakończonego połączenia. Dobrze może w końcu będę zarabiała pieniądze, chociaż wcale nie muszę na moim konie zalega tyle pieniędzy, że nie potrzebuje pracy do końca życia.

Około godziny 15 udałam się do łazienki, gdzie napełniłam wannę wodą. Powoli zaczęłam ściągać ubrania. Zanurzyłam się w wodzie i wylegiwałam się w niej do puki nie stała się zimna. Wyszłam po czym osuszyłam ciało i nałożyłam balsam. Czekając aż wyschnie wybrałam bieliznę. Naciągnęłam na siebie czarne koronkowe bokserki oraz ciemną bardotkę. Później ubrałam się w obcisłe spodnie i luźną bluzkę. Nałożyłam na twarz delikatny makijaż a włosy związałam w wysokiego kucyka. Gdy byłam już gotowa zabrałam klucze z szafki, przewiesiłam torbę przez ramię i zeszłam na dół. Tam nakarmiłam psa i jeszcze raz obejrzałam się w lustrze. Znowu schudłam, moje poliki powoli zaczęły się zapadać. Ubrałam buty i wyszłam. Wsiadłam do auta i udałam się na hale gdzie mój chłopak miał rozegrać mecz.
_________________________________________________________________________
Mamy kolejny ;)
Komentować !!
Przepraszam za błędy ;)
Pozdrawiam ;*
Do następnego ;*

sobota, 16 maja 2015

|Part 15|


.

Trener był już nieźle wkurzony, ja nie mogłam się skoncentrować a przeciwniczka skutecznie to wykorzystywała. Musiałam zawalczyć jeszcze jedną rundę dogrywkową.
- Li, proszę Cię skończ to. Wiem rywalka nie dotrzymała wagi, ale chuj z tym. Nikołaj przyjechał, spójrz- wskazał mi palcem miejsce gdzie siedział mój chłopak. Ciężko dysząc zawalczyłam ostatnią rundę, poddając rywalkę.










Poobijana ale szczęśliwa szykowałam się z Penchevem na After. Nałożyłam już sporą ilość makijażu co mi się raczej nie zdarzało ale gdzie z takim ryjem do ludzi. Cichutko podśpiewywałam sobie jakąś melodię. Naciągnęłam na ciało moją sukienkę. Włosy najzwyczajniej podkręciłam a grzywkę upięłam do góry. Gdy schylałam się po buty zrobiło mi się okropnie niedobrze. Szybko uklęknęłam przed muszlą i zwróciłam moje śniadanie.
- Lila- tuż obok znalazł się Bułgar, zgarnął moje włosy i głaskał mnie po plecach- Nigdzie nie jedziemy- zabrał głos gdy ja skończyłam. Wstałam i pośpiesznie umyłam zęby
- Wszystko jest ok, Niko. Po prostu nic nie jadła od rana a moja poobijana głowa to spotęgowała- uśmiechnęłam się smutno. Ubrałam buty i razem opuściliśmy mieszkanie


Minęły właśnie 2 tygodnie odkąd wróciłam do domu. Dziś mają przyjść moje wyniki. Z telefonem przy uchu i uśmiechem na twarzy weszłam na sale. Wszystko wyglądało tak samo
- Skarbie muszę kończyć bo właśnie weszłam na sale a muszę się przebrać- szybko pożegnałam się z chłopakiem i udałam się do szatni. Zostawiłam torbę na moim stały miejscu ale coś mi nie odpowiada. Oprócz mojej torby są jeszcze dwie. Czyżby jakaś nowa dziewczyna? Pośpiesznie przebieram się i już gotowa opuszczam pomieszczenie. Z daleka dostrzegam Karolinę która energicznie do mnie wymachuje i jakąś dziewczynę obok. Mierzy mnie spojrzeniem ale jakoś mi to nie przeszkadza. Odpowiadam jej tym samym
- Liliana zaczekaj!- słyszę za sobą głos Rafała. Momentalnie się zatrzymuje- Idź do trenera, są już twoje wyniki- oznajmia i nagle biegnie do szatni. Dziwne.
- Trenerze?- stukam delikatnie w drewnianą powierzchnie
- Chodź, chodź- zachęca mnie do wejścia

Po tej rozmowie mój świat się zawalił, to nie może być prawda. Teraz kiedy moje życie zaczęło wyglądać normalnie to musiało się stać. Właśnie siedzę w salonie wpatrując się w wyłączony telewizor. Rafał już pewnie wszystko wie i za chwile wpadnie tu z pretensjami. Ale co ja miałam na to poradzić? To nie moja wina... Z całej siły kopnęłam w szklany stolik który rozsypał się na drobne kawałki. Zaczęłam wszystkim rzucać. Gdy wszystko było już zniszczone upadłam na kolana między kawałkami szła zabierając zdjęcie rodziców. - Tak bardzo się tego boje- szepnęłam przejeżdżając palcem po zdjęciu. Podniosłam siebie w wzrok na cały salon. Miałam pokaleczone dłonie, rękę i kolana. Mój telefon ciągle wydałam jakieś dźwięki ale ja nie miałam ochoty go odbierać. Po pewnym czasie usłyszałam dzwonek do drzwi, bez wahania podeszłam i je otwarłam
- Lilka, kurwa jak ty wyglądasz- sapnął mój brat. Wpychając mnie do środka- Siadaj tutaj a ja zadzwonię po panią Anie ona tu posprząta- mechanicznie pokiwałam tylko głową. Kiedy sprzątaczka przyszła chłopak wytłumaczył jej co i jak a także zapłacił a mnie zabrał na górę.
- Chodź, musisz się przebrać i trzeba to opatrzyć- zaprowadził mnie do garderoby a ja robiłam wszystko jak robot. Ubrałam szare dresy a do tego zwykły t-shirt. Mój brat zabrał się za opatrywanie mojego ciała a ja nawet nie zwracałam uwagi na ból. Później położył mnie na łóżku a nam ułożył się obok mnie.
- I co teraz Lilka, musisz iść do lekarza i powtórzyć badania- mruknął przytulając mnie do swojego torsu
- Ale po co? Nie chce- warczę i próbuje się wyrwać z jego ramion
- Może to nie jest prawda, może pomylili próbki, musisz to sprawdzić ale najpierw powinnaś zadzwonić do Niko. Na pewno się martwi a Ty nie odbierasz telefonów
- Ale ja nie  chcę, żeby on wiedział
- Liliana ale to też po części jego sprawa. Jesteście w końcu parą- Przytakuje tylko i odbieram telefon od Rafała i wybieram numer Pencheva już wiem, że będzie to najtrudniejsza jak i najdłuższa rozmowa w moim życiu

_______________________________________________________________________________
WRÓCIŁAM
Wiem, że rozdział trochę do kitu i krótki ale to tak na rozruch. 
Wszystko powoli nabiera rozmachu.
Zapraszam do komentowania ;*
Przepraszam za błędy ;)
Pozdrawiam ;**

niedziela, 10 maja 2015

PRZEPRASZAM !

Jedynym moim wytłumaczeniem jest matura... Zostały mi tylko egzaminy ustne więc pod koniec tygodnia do was wrócę. Jeszcze raz przepraszam :( :*

niedziela, 4 stycznia 2015

|Part 14|

- Kim ona dla Ciebie jest?- rzuciłam od razu po przekroczeniu progu mieszkania
- Ej czekaj o kogo Ci chodzi?- spokojnie zamyka drzwi i podąża za mną do kuchni, gdzie siadłam na blacie i czekałam na wyjaśnienia
- Paulina- warczę przez zaciśnięte zęby
- A o nią- obiera się o blat tuż obok mnie- To moja była. Byliśmy razem gdy zacząłem tu grać ale szybko okazało się, że leci na moją kasę- nic nie odpowiadam tylko przytakuje i upijam łyka wody z butelki
- Pytała się czy dalej jesteś taki dobry w łóżku- wypowiadam te słowa beznamiętnie wpatrując się w przestrzeń przede mną
- Z Tobą jestem jeszcze lepszy- obraca się i teraz znajduje się między moimi nogami- Przy Tobie wszystko jest inne. Rozumiesz?- łapie mój podbródek by zmusić mnie do spojrzenia w jego oczy- Wszystko wydaje się takie łatwe, może prócz tych kilometrów które nas dzielą. Jednak ja wiem, że dam rade a to dla tego, że Cię kocham i nie zamierzam tego zmieniać, tak?- kiwam tylko głową i opieram swoje czoło o jego obojczyk
- Ale ja tak cholernie się boję, że mogę Cię stracić. Wiem, że możesz mieć dziewczynę tutaj, blisko tuż obok. Nie musiał byś wyczekiwać kolejnego spotkania i tęsknić. Możesz mieć idealną dziewczynę. Tego się boję, że mnie zostawiasz- przyciągam go do siebie i chowam twarz w zagłębienie jego szyi
- Nie masz się czego bać. Mam Ciebie a ty jesteś dla mnie idealna pod każdym względem. No może pomijając twoją zazdrość. Ale to jest słodkie- szepcze w moje włosy po czym odciąga mnie od siebie i spogląda w oczy- hmm... Rozumiemy się?
- nic nie odpowiadam a on całuje mnie w usta a ja mruczę cisze- yhy- po czym się uśmiecham

Popołudnie minęło nam na oglądaniu TV i obiedzie. Właśnie sprzątaliśmy po obiedzie kiedy Niko zadał mi pytanie
- Skarbie, idziemy na kolacje?- zdziwiłam się
- A nie możemy zjeść w domu?- usadowiłam się na blacie kiedy chłopak wyciągał sok z lodówki
- Ale ja bym chciał Cię gdzieś zabrać, kino, kolacja- zdziwiłam się bo Penchev wiecznie wolał zostać w domu
- No dobrze to ja idę do sypialni po ubrania i zacznę się szykować
- Załóż sukienkę- cmoknął mnie w usta
- Chyba śnisz- zeskoczyłam z blatu i odeszłam. Wybór stroju nie zajął mi długo. Po długiej kąpieli osuszyłam ciało, założyłam ciuchy i zaczęłam myć zęby. Na moje nieszczęście na koszulkę spadła mi pasta
- Kurwa!- wymsknęło mi się. Rozebrałam się po czym w samej bieliźnie udałam się po coś innego do ubrania
- Kusisz- mruknął Niko kiedy tylko pojawiłam się w pomieszczeniu
- Musze- wystawiałam mu język i szybko wróciłam do łazienki.
Przebrałam się i zaczęłam się malować. Zeszło mi jeszcze jakieś 30 może 40 minut. Opuściłam pomieszczenie po czym do mojej maleńkiej torebki włożyłam telefon i pieniądze.


Wczorajszy wieczór bym taki cudowny. Czułam się jakby Niko na nowo starał się mnie zdobyć. Wszystko było takie idealne. Delikatny dotyk jego dłoni, muskanie jego ust, czułe słowa a o nocy to już nie wspomnę to wszystko tak bardzo mi się podobało. Około godziny 9 obudził mnie jakże uroczy mój chłopak
- Skarbie, wstawaj!- szepcze mi do ucha a ja odpowiadam cichym pomrukiem i przeciągam się jak kot. Podnoszę się na łokciach i spoglądam w jego oczy
- Śniadanie- mówi uradowany i kładzie tacę na moje uda
- Dziękuję- delikatnie go całuje i zabieram się za jedzenie


Cały tydzień w Axsie dogryzałyśmy sobie z Paulina na wzajem. Trener czasem miał nas już dość wtedy przychodził Sebastian i zabierał mnie na rozmowę. Tłumaczył mi jak mam sobie poradzić z emocjami jak odciąć życie prywatne od zawodowego i takie bzdury, zdziwił mnie, że nie próbował się do mnie dobierać. Niko na nowo zaczął pokazywać mi jak mu zależy. Kolacje w restauracji, wyjście do kina, spacer, to było cudowne. Dziś jest ten dzień. Walka, moja pierwsza tak na poważnie. Niestety Penchev ma dziś mecz.
- Skarbie, śniadanie- słyszę troszkę przytłumiony głos chłopaka
- Już- krzyczę i szybko opuszczam łazienkę- Ty chyba jesteś chory, że ja zjem coś takiego i to przed walką- na stole zauważyłam stos naleśników z nutella i truskawki, swoja drogą nie wiem skąd od wziął truskawki o tej porze roku
- Ale to nie dla Ciebie- odpowiada łapiąc mnie w pasie i muskając moje usta- Tutaj mam twoje śniadanie- podstawia mi pod nos miskę
- Dziękuje- siadam na drewnianym krześle i zabieram się za jedzenie mojej cudownej sałatki z kurczakiem



- Ja nigdzie nie idę!- wypowiadam to zdanie już kolejny raz w ciągu 10 minut
- Skarbie!- łapie mnie za ramiona- Idziesz i będziesz walczyć, masz to wygrać. Ja postaram się zdążyć na twoje wyjście- spogląda w moje oczy i widzę w nich żal i smutek
- Dlaczego nie możesz tam ze mną jechać?- szepcze i wtulam się w niego opierając czoło o jego ramię
- Tłumaczyłem Ci to. Mam mecz i muszę na nim być ale gdy tylko skończymy to zjawie się na gali- całuje mnie w usta a ja z chęcią to pogłębiam- Idź już bo Sebastian pewnie już jest, trochę mi to nie pasuje, że jedziesz tam z nim
- Mi też- ostatni raz żegnam się z nim i wychodzę. Pod klatką czeka na mnie czarne BMW Karcza, pośpiesznie wrzucam torbę na tylne siedzenie i zajmuje miejsce pasażera
- Cześć- rzucam kiedy zapinam pas bezpieczeństwa
- Witaj piękna- uśmiecha się zadziornie i odpala auto
- O której walka?- zdobywam się na krótkie pytanie
- 19.15 jeśli nic się nie zmieni. A gdzie twój boy?- pyta sztucznie się uśmiechając
- Mój chłopak ma dziś mecz ale obiecał, że przyjedzie- odpowiadam podkreślając słowo chłopak
- Dobrze już dobrze laleczko- reszta drogi mija nam w ciszy. Kiedy parkujemy pod budynkiem chłopak wciska mi coś w dłoń- Bez tego nie wejdziesz- szybko wysiadam i zabieram swoja torbę
- Dzięki- jak najszybciej chcę znaleźć się w mojej szatni i rozpocząć przygotowania
- Zaczekaj- łapię mnie za dłoń i zmusza do spojrzenia na ten paskudny ryj
- Czego?- syczę przez zaciśnięte zęby
- Wyrywasz się jak szalona a nawet nie wiem gdzie masz się kierować, nie bój się nic Ci nie zrobię. Chodź zaprowadzę Cię do szatni i pójdę coś załatwić ale wrócę do Ciebie- uśmiecha się i razem udajemy się w stronę hali.


Czas mija zaskakująco szybko. Nawet nie wiem kiedy znajduje się na ringu. Jakoś nie szczególnie pamiętam wyjście, jedyne co zapadło mi w pamięć to piosenka do której wychodziłam na ring...
CDN...

czwartek, 18 grudnia 2014

|Part 13|

Gdy tylko go ujrzałam zamarłam. Stał oparty o ścianę a wokół niego latała Kaśka ciężko gestykulując. W pewnej chwili przystanęła i chciała go pocałować na co chłopak złapał jej nadgarstki i odepchnął od siebie. Nie dałam rady, ruszyłam w ich kierunku kiedy już przy nich byłam odepchnęłam dziewczynę.
- Lila to nie jest tak jak wyglądało- szybko zaczął bronić się chłopak
- Nikołaj przestań bredzić ona na pewno wszystko widziała- Kaśka dumnie oparła dłonie o biodra
- Uwierz mi, że widziałam doskonale- mocno popchnęłam ją na ścianę- jeszcze raz go dotniesz a wyrwę Ci te wszystkie piękne włosy i wsadzę tam gdzie słońce nie dochodzi. Rozumiesz?- ona tylko zaśmiała mi się w twarz. Moje nerwy nie wytrzymały, zacisnęłam rękę w pięść i wymierzyłam w jej stronę prawego prostego. Zobaczyłam jak tylko przymyka powieki a moja dłoń wylądowała na chropowatym tynku tuż obok jej głowy- Spierdalaj- syknęłam a jej już nie było. Penchev stał z otwartą buzią i ciągle się na mnie gapił. Zrobiliśmy małe poruszenie w centrum ale nie na tyle by zleciała się tutaj ochrona.
- Idziesz?- zapytałam chcąc kontynuować zakupy
- A twoja ręka?- ujął moją kończynę w swoją dłoń
- Nic nie będzie- ujrzałam rozwalone kostki z których sączyła się krew. Szybko wyciągam chusteczkę i przecieram ranę. Niko powoli kroczy za mną.

Około godziny 21 z wieloma siatkami siadamy w małej kawiarence. Zamawiamy napoje i siedzimy w milczeniu.
- Jeszcze Cię takiej nie znałem- szepcze chłopak delikatnie chwytając mnie za rękę
- Życie- posyłam w jego stronę delikatny uśmiech. Spoglądam na chłopaka a on nerwowo rozgląda się po lokalu.
- Musimy iść- syczy i zbiera siatki po czym wyciąga mnie z kawiarni. Przy samochodzie zabiera mi kluczyli
- Co jest kurwa?- warczę trzaskając drzwiami
- Ta psychopatka Kaśka ciągle za nami chodzi. Pasy- Ostatnie słowo wypowiada łagodnie jednocześnie posyłając mi słodki uśmiech

Niedziela i to okropne lenistwo. Nienawidzę tego dnia. Przetarłam zaspane oczy i delikatnie jak tylko mogłam wstałam z łóżka. Penchev mruknął tylko coś pod nosem i przewrócił się na drugi bok. Powolnie udałam się do łazienki po drodze zabierając bieliznę i dresy z toreb które nie zostały jeszcze rozpakowane. Szybki prysznic i byłam już gotowa do dalszego działania. W drodze do kuchni zabrałam jeszcze koszulkę chłopaka którą na siebie ubrałam. Około godziny 11 nakładałam rosół do misek kiedy obok mnie pojawił się Niko. Poczułam jego dłonie na biodrach a później objął mnie w talii i przysunął do siebie. Poczułam jego serce bijące nienaturalnie szybko, oparłam głowę o jego ramię.
- Cześć- szepnął do mojego ucha muskając je ustami
- Hej- uśmiechnęłam się i wyswobodziłam z jego objęć- siadaj obiad nakładam
- Tak to ja mogę budzić się codziennie- mówi przecierając zaspaną twarz
- Co za dużo to nie zdrowo- zachichotałam i podałam mu danie. W spokoju zjedliśmy pierwsze danie, co chwile wymieniając się ciepłymi spojrzeniami. Po skończonym daniu Nikołaj odłożył brudne naczynia do zmywarki.
- Idę pod prysznic- zakomunikował i już go nie było. Ja udałam się do salonu, włączyłam tv i wzięłam do ręki telefon. Miałam 2 nieodebrane wiadomości. Postanowiłam je szybko przeczytać.
' Lil pamiętaj że jutro masz stawić się na treningu w Axie. Postaram się tam być. Pozdrawiam :)' Lekko skrzywiłam się, po co on mi tu? Ta myśl szybko przebiegła przez moją głowę.
' Cześć młoda ;) Mam nadzieję, że walentynki się udały. I co spodobał się prezent? A i mega się cieszę, że będziesz w końcu walczyła na gali :)'
O fuck prezent. Przez to całe zamieszanie zapomniałam o nim. Biegiem przedostałam się do sypialni gdzie z torby treningowej wyjęłam prezent i po cichu zakradłam się do łazienki gdzie Penchev stał w samych bokserkach myjąc zęby.
- Skarbie mam coś dla Ciebie- wyszeptałam podchodząc do niego. Nasze spojrzenia skrzyżował się w lustrze a jego oczy wyrażały zdziwienie- Walentynki niezbyt nam się udały ale to- wyciągnęłam czarną torbę przed siebie- powinno trafić do Ciebie- ucałowałam jego ramie- Czekam w salonie- zostawiłam go samego. Rozsiadłam się wygodnie na sofie i czekałam aż mój książę opuści pomieszczenie. Po 15 minutach koło mnie opadł Niko w szarych rurkach, bordowej koszulce i prezencie ode mnie na nadgarstku. Była to bransoletka z wygrawerowaną od wewnątrz datą 13.07.2014
- Jesteś kochana- pocałował moją szyję- też mam coś dla Ciebie- wręczył mi małą torebeczkę- ale proszę idź się ubierz i załóż ją dopiero wtedy- znów przyssał się do mojej szyi. Odsunęłam go od siebie i udałam się do łazienki wcześniej zabierając ciuchy. Szybko się odświeżyłam i wskoczyłam w świeżą bieliznę po czym ubrałam leginsy i sweterek a na sam koniec odpakowałam mój prezent. Była to piękna skórzana bransoletka z zawieszką w kształcie serca z wygrawerowaną datą 13.07.2014. Zaśmiałam się cicho. Cieszę się, że będziemy mieli po sobie pamiątkę.

Leżałam wygodnie na sofie z nogali na kolanach Nikołaja który czytał książkę. Poczułam ostry ból brzucha aż zgięłam się z pół. Przez moment nie docierały do mnie żadne dźwięki. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam zatroskaną twarz chłopaka.
- Liluś co jest?- zapytał łapiąc mnie za dłoń
- Mmmm chyba okres- nienawidziłam tego uczucia. Powoli zwlokłam się z kanapy i powłóczyłam do łazienki gdzie z kosmetyczki wyciągnęłam potrzebne rzeczy i zabezpieczyłam się przed zabrudzeniem krwią. Umyłam ręce i wróciłam do Pencheva- Skarbie gdzie idziesz?- zapytała widząc go zakładającego buty
- Do apteki, nie mam żadnych leków przeciwbólowych a wiem, że będą Ci one potrzebne- ucałował moje czoło i zaczął ubierać kurtkę
- Możesz kupić mi tampony- widziałam jego zdziwienie
- Co?! Ugh... Dobrze kupie Ci je. Jeszcze jakieś życzenia?- Uśmiechnął się zadziornie
- Zjadła bym banana, lody, czipsy, kebaba i popiła to wszystko dwoma litrami koli. Ale nie mogę- zasmuciłam się- waga- ukazałam mój brzuch
- No powiem Ci spasiona to ty jesteś- zaczął chichotać- Idę i kupie Ci coś dobrego- ucałował mnie w usta i wyszedł. Przygryzłam delikatnie wargę i udałam się do salonu gdzie usiadłam na sofie podkuliłam nogi by jakoś złagodzić ból. Mieć takiego chłopaka to skarb, Sebastian nigdy nie kupił by mi tamponów a na słowo okres udawał odruchy wymiotne. Niko jest inny, kochany. Trafiłam na taki skarb. Mimowolnie dotknęłam opaski na mojej ręce, świadczyła o jego miłości. Jednak nigdy nie zastanawiałam się nad tym co się stanie gdy jego kontrakt dobiegnie końca. Nie chcę by wyjeżdżał, chce by został ze mną w Łodzi. Tak zatraciłam się w myślach,  że nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Siedzę na wysokim budynku. Wszystko poniżej jest taki malutkie. Jednak gdzieś w oddali widzę, szczęśliwego Rafał który przemierza Łódzkie ulice z małym dzieckiem na rękach a u jego boku kroczy Anka. Uśmiecham się i kontynuuje obserwacje. Widzę każdego Karolinę, Mateusza, Sebastiana... Nagle słyszę za sobą krzyk
- Li nie skacz proszę!- odwracam się i widzę zatroskaną twarz chłopaka
- Ale po co mam tu być?
- Dla mnie, proszę zostań!- robi krok w moja stronę i wystawia dłoń
- Nie podchodź- zestawiam jedną stopę za krawędź dachu
- Jeszcze wszystko się ułoży
- Nic się nie ułoży. Kocham Cie !- Szepczę przez łzy i odbijam się z płaskiej powierzchni. Jemu będzie tak lepiej mi też. Ostatnie co słyszę to donośny głos Pencheva
- Li !!!
Szybko otwieram oczy i siadam na kanapie. Przed sobą widzę zatroskanego chłopaka.
- To tylko koszmar- przyciąga mnie do siebie a ja układam swoja głowę na jego torsie
- Dobrze,  że wróciłeś już- szepczę w jego koszulkę
- Co Ci się śniło- ja jedynie potrząsam głową- Proszę powiedz- przejeżdża swoją dłonią po moich żebrach
- To był, zły sen...- po tych słowach streszczam mu wszystko- nawet nie wiem dlaczego mi się to śniło
- Już Cii- całuje mnie w czoło i wstaje a ja podążam za nim. Razem udajemy się do kuchni gdzie zauważam na blacie 2 duże torby
- Ile mam Ci oddać?- szybko odnajduje w torbie portfel
- Nic- słodko się uśmiech
- Weź przestań, nie mam zamiaru Cię wykorzystywać. Więc ile?
- Tyle- odpowiada pokazując mi zero złożone z palów
- Niko- warczę podchodząc bliżej
- Masz lepiej te tampony, pani w aptece powiedziała żebym następnym razem dowiedział się jakie mają być
- Kocham Cię- przelotnie całuje go w usta jednocześnie wsuwając w tylną kieszeń 100zł- Idę do łazienki, muszę się odświeżyć- szybko zniknęłam za drzwiami od sypialni skąd zabrałam szorty i czarną koszulkę z wycięciami do tego dobrałam majtki i udałam się do łazienki. 15 minut później opuszczam pomieszczenie.
- W końcu czuje się czysta i pachnąca- podeszłam od tyłu do kanapy i objęłam chłopka za szyje układając głowę na jego ramieniu- Co masz dobrego do zaproponowania?- Penchev właśnie otwierał usta by coś odpowiedzieć gdy zabrzmiał dzwonek
- Przepraszam- szepnął i wstał. Ja w tym czasie wskoczyłam na sofę i opatuliłam się kocem. Chłopak wrócił z czymś co pięknie pachniało- tak więc mam dla Ciebie lasagne, lody w zamrażalce, żelki i popcorn w szafce i kole w lodówce a no i leki w apteczce, może być?- podaje mi danie a ja tylko kiwam głową. W tak sposób spędzamy kolejne dwie godziny. Jak ja kurewsko dobrze się przy nim czuje.
- Idę po lody- oznajmiam zrzucając z siebie koc
- Mhmmm- mruczy Nikołaj a ja czuję na swoim tyłku palące spojrzenie. Wyciągam pudełko ze słodkością. Gdy domykam drzwiczki od zamrażalki czuje oddech na moim karku
- Niko- wzdycham i obracam się w jego stronę a on od razu wpija się w moje usta, odwzajemniam to bezwarunkowo. Nasz pocałunek przeradza się w dość namiętny, chłopak sadza mnie na blacie a sam staje między moimi nogami
- Ale ty kusisz i do tego ten strój- szepcze w moje usta  znów zaczyna mnie całować. Lewą dłoń umieszcza na moim udzie a prawą układa na moim poliku. Jego dłonie wędrują na moje pośladki a moje na jego kark oboje się do siebie przyciągamy, teraz nie mam między nami żadnej wolnej przestrzeni. Chłopak powoli przesuwa swoje ręce do przodu i powoli ściąga mój t-shirt
- Niko- mruczę mu wprost do ucha, odpowiada mi cichym pomrukiem w szyje, jednocześnie mając już mój materiał na wysokości żeber- przestań- delikatnie go od siebie odpycham a on spogląda w moje oczy z pretensją
-Why?- podchodzi bliżej i łapie mnie za biodra
- Bo tak kurewsko mnie podniecasz a wiesz, że nie mogę- spuszczam głowę w dół
- Zapomniałem. Przepraszam. To wszystko przez ten strój- całuje go tylko w usta i razem z lodami lądujemy przed TV

Poniedziałek. Pierwszy trening w Axie. Przyjechał Sebastian z drugim trenerem i był jeszcze jakaś cizia. Paulina. Rozgrzewała się razem ze mną. Nie wiedziałam co jest grane.
- Dziewczyny mam nadzieję, że macie dwa stroje dziś bo chcę zrobić z wami trening siłowy i sparing od razu- w końcu trener przemówił w czasie rozgrzewki a ja tylko przytaknęłam głową- Lili to jest Paulina ale to już wiesz. Jest z tutejszego klubu i będzie z tobą sparowała przez ten tydzień- znów pokiwałam głową i zajęłam się ćwiczeniami. Nie powiem, że nie ale trener wymęczył mnie mega na siłowni. Wykroki, sztanga, przysiady, wyskoki, sztanga i inne. Pot płyną ze mnie ścieżkami a do tego ten jebany okres. Dobrze, że rano Nikołaja nie było już w domu bo nie musiałam mu się tłumaczyć dlaczego znów nie jem śniadania. Kontynuowałam te ćwiczenia. A ta kurwa blond miała jakieś fory czy co. Nie musiała nic ciężkiego wykonywać. W końcu jakaś przerwa, zdyszana siadłam na ławce a obok mnie zmaterializował się Karcz.
- Dlaczego musisz być taka seksowna?- spojrzał na mnie oblizując wargi
- A dlaczego ty musisz być taki bezczelny?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie
- Ten tyłeczek w tych przysiadach- zignorował moje pytanie- brał bym Cię tu i teraz
- Skończ dobrze. Miałeś swoje pięć minut ale zjebałeś, pamiętasz?- zerknęłam w jego stronę ale on milczał- Nie. Więc ja Ci przypomnę. Po mega ciężkim dniu w szkole pewna dziewczyna szła ulicą z butelka wina w ręce. Każde męskie spojrzenie kierowało się na nią. Wiem, skromność, ale taka prawda. Szła do swoje ukochanego. Gdy stała przed drzwiami zapukała kilkakrotnie ale cisza nikt nie otwierał. Nadusiła klamkę. Zamknięte. Dziwne bo zawsze miał otwarte. Wyciągnęła zapasowe klucze z doniczki obok drzwi i weszła. W salonie już dochodziły ja ciche jęki. Weszła do sypialni a tam kochany Sebastian walił sobie inną dupę. Więc ona wzięła wielki zamach i rzuciła butelką, która rozbiłam się tuż nad ich głowami. Koniec. Coś chcesz dodać- moje spojrzenie mordowało chłopaka- No właśnie. Więc teraz możesz sobie pomarzyć o tym tyłeczku- wstałam klepiąc się w pośladki.
- Dziewczyny trochę ćwiczeń i później sparing no i do domu- uśmiechnął się i potarł dłonie- Do
roboty piękne- Po godzinie ćwiczeń i 15 minutach sparingu byłam wykończona. O moją partnerkę musieli się nieźle postarać bo miałam z nią mały kłopot w stójce ale gdy tylko udało mi się ją sprowadzić do parteru kończyłam w ciągu 3 minut.
-  A teraz do lodu- szybko wbiegłam do pomieszczenia z wannami i wskoczyłam do naczynia- No i starczy- powiedział trener a ja wstałam z cichym jękiem- Liliana ktoś przyjechał do Ciebie- zdziwiłam się bo z Niko miałam spotkać się w domu. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam kierując się do szatni tuż obok wejścia
- Skarbie mieliśmy spotkać się u Ciebie- podeszłam przywitać chłopaka całusem w polik
- Ale nie chciałem żebyś szła na nogach bo zimno tam jest- wskazał na dwór- a co dziś zły dzień, że na przywitanie dostałem tylko zwykłego całusa
- Nie, to dlatego żebyś się nie napalał- tuż za moimi plecami przeszła Paulina a Penchev jakoś dziwnie na nią spojrzał- Dobra idę, za chwile przyjdę- w szatni szybko doprowadziłam się do porządku aż sama się sobie dziwiłam.
Właśnie zapinałam spodnie kiedy z pod prysznica wyszła blondyna
- Co ty taka szybka?- rzuciła w moją stronę
- Tak jakoś- burknęłam i zaczęłam się pakować. W rzucałam wszystko jak popadnie. Zarzuciłam sweter i zabrałam się za zakładanie butów kiedy ta laska znowu zaczęła coś do mnie gadać
- Dobra jesteś. Jeszcze nikt nigdy mnie nie poddał. A tobie udało się dziś trzy razy. Nie powiem, zazdroszczę- czego ona kurwa chce. Koleżanki sobie szuka czy co? Sory ale to nie ten adres, jest mi dobrze tak jak jest.
- Dzięki- uśmiechnęłam się sztucznie- wiesz dość długo na to pracuje. Ale mogę Ci przyznać, że masz dobrą stójkę. A w parterze pamiętaj o oddechu. Na razie- zabrałam torbę i już byłam przy drzwiach gdy znów ja usłyszałam
- Szczerze to nie o to mi chodzi. Mam pytanie- nawet nie odwracałam się w jej stronę- Nikoś w łóżku dalej jest taki dobry? O kurwa jak sobie tylko o tym przypomnę to robi mi się mokre- obejrzałam się w jej stronę i rzuciłam wzrok mordercy- Te jego sprawce paluszki- odrzucało mnie to. Wyszłam prędko trzaskając drzwiami. Niko posłał mi tylko pytające spojrzenie
- Lepiej nie pytaj. Porozmawiamy w domu...
_________________________________________________________________________________
Przepraszam za błędy ale mega dużo nauki i nie mam czasu, szczerze, a chciałam dodać wam coś.
MEGA proszę o komentarze. Pomagają. Dziękuje, że tu jesteście.
Buziaki :**
Pozdrawiam <3
Do następnego

wtorek, 11 listopada 2014

|Part 12|

Po 'romantycznej' kolacji, którą była dla nas zamówiona pizza jedzona na kanapie popijana kolą w pozycji leżącej ze stopami na stoliku, razem udaliśmy się do sypialni.
- Niko pojedziemy jutro na zakupy do galerii?- pytam wieszając się na jego szyi
- Po co, masz dużo ciuchów?- pyta przeczesując palcami moje włosy
- Bo nie mam ich tutaj- głową wskazuję na jego szafę
- To przywieź następnym razem więcej i je zostaw. Ale wracając do twojego pytanie to tak pojedziemy- całuje mnie przelotnie i ucieka do łazienki
- Mogę pierwsza?- pytam wsadzając głowę do łazienki w której zauważam chłopaka w samych bokserkach. Podchodzi do mnie i wciąga do pomieszczenia
- Możemy razem


Po wspólnym prysznicu stałam w samym ręczniku i rozczesywałam mokre włosy a Penchev siedział na szafce i mi się przyglądał kiedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Nie otwieram -rzucam oburzony i zeskakuje z szafki
- Weź przestań i idź- odpowiadam przyglądając mu się w lustrze
- Mam lepsze zajęcie- kolejny dzwonek a Niko podchodzi do mnie i zaczyna całować po ramieniu
- Mało Ci? Idź- zarządziłam a chłopak oburzony rusza w stronę drzwi pociągając za koniec mojego ręcznika przez co stałam tam nago- Penchev jesteś zajebany- zdążyłam tylko usłyszeć jego śmiech. Szybko odnalazłam jego koszulę na suszarce i sprytnie ją przerobiłam ubierając jeszcze majtki. Powoli opuściłam pomieszczenie jednocześnie ziewając. Dobiegły mnie jakieś stłumione dźwięki rozmowy.
- Skarbie kto przyszedł?- wyszłam zza ściany mierząc się spojrzeniem z gościem
- Kaśka bo ma problem z dostaniem się do domu. W zamku ma złamany klucz a naprawa może być dopiero jutro.
- I ?- dociekam opierając się biodrem o komodę
- Pyta czy może przenocować
- Aha
- To chodź- mówi do niej jednocześnie odwieszając jej płaszcz. Przez moją głowę przebiega jedynie określenie 'Suka'. Wiem, że zachowuje się jak durna lala ale to moja cholerna duma i zazdrość tak działają. Odwracam się i idę do sypialni jednocześnie zabierając z lodówki butelkę wody.
- Liluś chodź do nas- słyszę tak bardzo kochany przeze mnie głos
- Nie będę wam przeszkadzała- odpowiadam jednocześnie wystawiając im środkowy palec. Przebieram się w przygotowany przez Niko t-shirt i kładę się do łóżka. Leżę ciągle gapiąc się w sufit. Cudownie zapowiadający się wieczór i noc walentynkowa ale nie bo po co. Przychodzi Kasia i wszystko się pierdoli. Nie wiem ile tak leżałam ale po pewnym czasie poczułam uginający się materac i ciężką dłoń na moim brzuchu. Penchev wkrada się pod moją koszulkę a ja strącam jego dłoń.
- Co na mało Ci Kasia pozwoliła?- pytam sarkastycznie, podpierając się na łokciu i odwracając w jego stronę
- Jesteś zazdrosna- porusza śmiesznie brwiami a ja ledwo powstrzymuje się od wybuchu śmiechu
- Wkurwiona. Bo ja specjalnie jadę tu by spędzić z Tobą cudowną noc i pobyć trochę a tu taka niespodzianka
- Miałem pozwolić jej spać na klatce
- Na pewno ma innych znajomych- nic nie odpowiada tylko zaczyna mnie całować. To jedyny argument który może mnie jakoś udobruchać
- Kocham Tylko Ciebie Lila!!- zaczyna się wydzierać kiedy odrywam się od jego ust
- Ja Ciebie też- szepczę i znowu łącze nasze usta
- Lila przyniesiesz mi sok?
- A sam nie możesz iść- unoszę jedną brew
- Nie. Nie chcę już słyszeć od Ciebie oskarżeń o zdradę- mówiąc to zaczyna się śmiać. Przez co otrzymuje mocnego mięśniaka w ramię- Ałć- siadam na nim okrakiem by jakość zejść z łóżka a on mocno przytrzymuje mnie za biodra
- Chce iść po ten twój sok- próbuję mu się wyrwać ale on ciągle mi na to nie pozwala- Nikoś- staram się brzmieć jak najbardziej ponętnie- nie tak mocno- po tych słowach łącze nasze usta a do naszych uszu dociera dźwięk otwieranych drzwi- O kurwa nie. Jak dla mnie to tego jest za dużo!!- szybko zeskakuje z chłopaka i wychodzę z pomieszczenia w drzwiach uderzając barkiem Kaśkę. Jestem wkurwiona na maksa. Nie mogę nawet wybrać numeru telefonu bo tak drżą mi dłonie. Kiedy w końcu mi się udaję z telefonem przy uchu udaje się do kuchni.
- Li stało się coś, że dzwonisz do mnie o tej godzinie?- słyszę zaspany głoś Sebastiana
- Tak. Czy ten hotel jest jeszcze aktualny?- nerwowo wystukuje coś palcami na blacie
- Tak, jeśli chcesz to możesz już tam jechać 
- Ok, dzięki. Pa- szybko się rozłączam. W przedpokoju szybko odnajduje torebkę. Z paczką fajek i zapalniczką kieruję się na balkon. Kiedy mijam drzwi od sypialni pojawia się w nich Penchev razem z Kaśką. Moją reakcją jest jedynie pokazanie mi środkowego palca. Wściekła nie potrafię nawet otworzyć drzwi. Gdy już udaje znaleźć mi się na balkonie wsadzam papierosa do ust i odpalam zaciągając się dymem. Opieram dłonie o barierkę. To nie jest mądre stać bosymi stopami w śniegu w samej koszulce. Ja jednak nic sobie z tego nie robię. Spalam praktycznie całą fajkę a niedopałek wyrzucam gdzieś przed siebie. Mocno zaciskam dłonie na metalowej barierce. Jednocześnie zaciskając powieki spod których wypływać zaczynają łzy. Odwracam się a w drzwiach stoi Penchev. Chcę go wyminąć ale on mi to uniemożliwia i biorąc mnie na ręce kieruje się do sypialni.
- Dzięki za darmowy transport- szepcze ironicznie kiedy odstawia mnie na ziemie.
- Lila daj sobie wyjaśnić- łapie mnie za nadgarstek kiedy chce spakować swoje rzeczy do torby
- Ale ja już nie chcę tego słuchać. Co kolejnym razem wymyśliła, że gryzie ją koc na kanapie czy, że niewygodnie
- Nic kurwa z tego!- pierwszy raz słyszę jak na mnie krzyczy i używa wulgarnego słowa
- To co kurwa!-rzucam gdy ubieram spodnie
- Daj sobie coś powiedzieć- tym razem brzmi już łagodniej i łapie moje dłonie kiedy próbuje zapiąć spodnie
- Słucham- wyrywam dłonie i kontynuuje ubieranie
- Kaśka przyszła mnie przeprosić, że zwaliła mi się na łeb, że przeszkodziła nam w walentynki i własnie w tym momencie wychodzi z domu- wskazuje na drzwi zza których słychać trzask drzwi frontowych
- Fajnie- rzucam i pakuje ostatnie rzeczy do torby- ale ja już mam dość obcej laski pakującej się do twojego domu, do twojego pokoju bez pukania a może i nawet do łóżka. Nie wiem i chyba nie chcę już nic wiedzieć. Wiem to, że kocham Cię nad życie i nie chcę być oszukiwana przez Ciebie- mówiąc ostatnie zdanie patrzę w te kochane ciemne oczka
- Lila ja też Cię kocham i nie chcę cię ranić. Zostań- kolejny raz łapie moje dłonie.
- Nie mogę
- Możesz i błagam Cię o to- opiera nasze czoła o siebie. Wzdycham ciężko i opieram się o jego bark
- Dobrze- chłopak mocno mnie do siebie przyciąga ja jednak szybko się od niego odsuwam i kieruje się po telefon. Wysyłam sms-a do Sebastiana, że hotel nie będzie mi chyba potrzebny ale on odpisał, że to opłaca klub i będzie na mnie czekał wolny pokój w hotelu. Po tej całej akcji nie miałam ochoty iść spać więc rozsiadłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Nie mogłam znaleźć sobie wygodnej pozycji bo co chwile jakiś papier gniótł mnie w plecy. Szybko go rozwinęłam i przeczytałam.
' Nikołaj
Mam nadzieję, że to szybko znalazłeś. Teraz kiedy to czytasz siedzę w seksownej bieliźnie w mojej sypialni. Mam też nadzieję, że szybko do mnie przyjedziesz i mnie zaspokoisz.
Kasia
PS. Tu masz mój adres...'
Nie doczytałam tego do końca tylko poszłam do sypialni gdzie Penchev właśnie ścielił łóżko.
- Powinieneś to szybko przeczytać i wyjść z mieszkania- rzuciłam w niego kartką po czym z powrotem udałam się na sofę by obejrzeć jakiś program na MTV. Zrobiło mi się troszkę chłodno więc podkurczyłam nogi i objęłam je rękoma. Zauważyłam jak chłopak opuszcza sypialnie.
- Nie krępuj się możesz iść. Wiem gdzie są klucze- rzuciłam oschle i utkwiłam przeszkolony wzrok w ekranie telewizora
- Jak mogłaś w ogóle tak pomyśleć- poczułam jego ciepłą dłoń na moim karku
- Normalnie- chłopak zaczął gładzić moją skórę. Przeskoczył oparcie i zajął miejsce obok mnie. Wciąż dzieliła nas znaczna odległość. Nie mogłam tego wytrzymać i szybko się w niego wtuliłam. Objęłam go w pasie i przysunęłam do siebie. On objął mnie ramieniem i mocno do siebie przyciągnął jednocześnie chowając twarz w moich włosach, poczułam jak się uśmiecha.
- Chce Ci coś udowodnić- zaczął szeptać
- Co i jak?- przeniosłam swój wzrok na jego twarz
- To, że inne laski mnie nie obchodzą- zabrał swój telefon ze stolika i szybko wybrał jakiś numer jednocześnie włączając na głośnik
- Jednak zadzwoniłeś skarbie- ten piskliwy głos zaczął rozmowę
- Tak. Chce Ci powiedzieć, że nie uda Ci się zniszczyć naszego związku
- Pierdol się- po tych słowach Niko się rozłączył. Spojrzałam tylko na niego i sama nie wiedziałam co mam zrobić.
- Lila, nic nie zmieni moich uczuć do Ciebie i chcę byś to zapamiętała- pokiwałam tylko głowa i wtuliłam się w chłopaka. Nie wiem kiedy zasnęłam.

Obudziłam się cała obolała w objęciach Pencheva. Spaliśmy na kanapie, ja byłam w ciuchach i czułam się mega źle. Powoli, by tylko nie obudzić chłopaka, wstałam z łóżka i poszłam do sypialni zabrać świeżą bieliznę i ubrania po czym udała się do łazienki. Długi zimny prysznic pozwolił mi poczuć się lepiej. Ubrałam się i opuściłam pomieszczenie. Chłopak jeszcze słodko spał. Ucałowałam go w czoło i wyszłam z mieszkania. Szybko znalazłam się w sklepie i kupiłam świeże bułki i drzem truskawkowy. Kiedy wróciłam zdążyłam przyrządzić śniadanie dla nas i zrobić kakao. Nie wiem jakim cudem mój chłopak się nie obudził. Ciągle co chwile trzaskałam garnkiem albo spadł mi nóż a przecież on ma salon połączony z kuchnią. Gdy wszytko było już gotowe podeszłam do kanapy i uklęknęłam przy niej. Ułożyłam swoją prawą dłoń na jego poliku i kciukiem zaczęłam go gładzić. On tylko coś mruknął i nakrył się kocem, ale ja nie dałam za wygraną. Odkryłam go i zaczęłam wodzić nosem po jego szyi. To szybko na niego podziałało.
- Mrrr rób tak dalej- wychrypiał i przetarł oczy
- Może później a teraz chodź na śniadanie- o ile można było to nazwać śniadaniem o godzinie 13.16
-Yhy- przeciągnął się i wstał z kanapy

Około godziny 17 wybraliśmy się do galerii po jakieś nowe ubrania. Szybko wybrałam sobie kilka sukienek i uciekłam do przymierzalni.
- I jak?- energicznie odsunęłam kotara a tam Niko przysypiał na pufie ale kiedy mnie zobaczył oczy rozszerzyły mu się maksymalnie
- Łoooooł. Jak dla mnie sexy ale ty się w tym nigdzie nie pokażesz
- Kotek ona jest specjalnie dla Ciebie. No i na jakąś galę- ostatnie zdanie dodałam ciszej by nie usłyszał
- Dla mnie ok ale nie na gale- zaczęłam się tylko śmiać i schowałam się za zasłoną. Wybrałam jeszcze trzy inne sukienki [1, 2, 3] i udaliśmy się do innego sklepu.
- Skarbie idę do ubikacji, zaczekaj- szybko go pocałowałam i udałam się w kierunku toalety. Kiedy tylko załatwiłam swoja potrzebę udałam się do Nikołaja. Gdy tylko go ujrzałam zamarłam...
___________________________________________________________________________
Bardzo zachęcam was do komentowania. Była bym bardzo wdzięczna za parę komentarzy.
Dziękuję za przeczytanie.
Przepraszam za błędy.
Pozdrawiam :*

czwartek, 23 października 2014

|Part 11|

Równo o godzinie 18 stawiam się przed gabinetem Sebastiana. Wciągam powietrze do płuc po czym bez pukania wchodzę do środka a tam zastaje chłopaka całującego się na kapanie z jak mniemam swoją sekretarką. Obrzucam ją pogardliwym spojrzeniem i kieruje się do biurka.
- Podać coś?- pyta poprawiając swoją sukienkę która ledwo zakrywa jej tyłek
- Ja poproszę Kamilko kawę z mlekiem- posyła jej seksowny uśmiech który już dawno przestał na mnie działać i zwraca się do mnie- A ty Lil chcesz coś?
- Wodę a pani już może iść bo ja chcę tę sprawę załatwić jak najprędzej- macham dłonią a po chwili słyszę trzask drzwi- A teraz wracając do Ciebie. Po jaką cholerę ja tu miałam przyjść?
- Ale jesteś seksowna- oblizuje wargi
- Wiem usłyszałam dzisiaj to już wiele razy od mojego chłopaka. Wracając do sprawy
- A tak. Tutaj są dokumenty które musisz podpisać. Masz oczywiście na to dwa tygodnie ale najlepiej byłoby załatwić to od ręki
- Przypuszczam, że nie
- No dobrze jak chcesz- wzdycha. Do gabinetu wchodzi Kamilka. Czujecie ten sarkazm. Stawia na stole tacę z napojami i staje obok biurka- Wyjdź- Karcz rzuca w jej stronę i odprowadza ją wzrokiem.
- W takim razie zabieram papiery ze sobą. Postaram się oddać Ci je jak najprędzej- powoli podnoszę się i kieruje do drzwi a on idzie za mną. Kiedy mam już chwytać za klamkę czuję jak chłopak łapie mnie za ramion, odwraca w swoją stronę i popycha na ścianę- Spierdalaj- odpycham go ale to na niego nie działa.
- Chyba wiesz jak powinnaś mi się odwdzięczyć za to, że będziesz mogła walczyć na tak prestiżowej gali- jego dłonie powoli kierują się na moje pośladki
- Chyba Ci się coś pojebało- wymierzam mu dość mocny cios przez co z jego nosa płynie teraz czerwona struga krwi. Nie oglądając się już na niego wychodzę z gabinetu. Wyciągam telefon i informuje Karolinę o której zjawie się w klubie. Następny telefon wykonuje do Niko. Pierwszy sygnał..........Drugi sygnał..........Trzeci sygnał.....
- Haloo- słyszę jakiś damski głos
- Haloo, mogę prosić Nikołaja do telefonu- mój poziom zdenerwowania osiągnął maksimum
- Niko aktualnie jest pod prysznicem- że co kurwa!! Ledwie co tam się zjawił a już pierdoli się z jakąś laską. A tak bardzo zarzekał się, że tylko mnie kocha.- przekazać mu coś?
- Tak. Proszę mu powiedzieć, że dzwoniła Lilianna i żeby kurwa już się do mnie nie odzywał!- wykrzykuje do słuchawki po czym pośpiesznie zmierzam w stronę klubu.


Piję już kolejnego drinka a w głowie co raz bardziej mi się kręci. Właśnie otrzymałam wiadomość do Kowalkiewicz, że nie zjawi się ponieważ wypadło jej coś ważnego. Zamawiam kolejnego drinka a obok mnie zjawia się brat Marty.
- Hej piękna co ty tutaj sama robisz?- kokieteryjne opiera się o ladę
- A chuj cie to obchodzi. Sory ale nie mam dzisiaj humoru więc spierdalaj- warczę kończąc napój alkoholowy. Myślami znów jestem gdzieś daleko a dokładnie w Rzeszowie gdzie aktualnie znajduje się Penchev. Może oceniłam tą całą sytuację zbyt pochopnie. Może to tylko jakaś znajoma. Może... Kurwa znowu się upiła i użalam się nad sobą. W sumie sama była zdenerwowana tym wszystkim tym całym zajściem z Sebastianem. Dopijam ostatniego drinka i opuszczam lokal. Niestety wysokie buty, upojenie alkoholowe a także deszcz utrudniają mi przejście chociażby 20 metrów. Słyszę za sobą jakieś gwizdy.
- Co ci skurwielu nie gra?- odwracam się podpierając delikatnie muru by nie upaść
- O przepraszam panienkę. Widzę, że nieźle sobie dzisiaj porządzimy. U mnie czy u Ciebie?- mówi podchodząc bliżej
- Może u mnie- tuż za tym mężczyzna zjawia się tak dobrze znana mi osoba. Facet bardzo szybko znika a tuż przede mną zjawia się mój wybawca
- Czego chcesz? Sama dałabym sobie radę- warczę przygryzając poliki od środka
- No już to widzę w takim stanie- prycha po czym wybucha głośnym śmiechem
- Chuj ci do tego- gwałtownie się odwracam jednocześnie zahaczając obcasem o szczelinę w chodniku przez co wylądowała bym na ziemi ale uratowały mnie przed tym ramiona chłopaka
- Chodź odprowadzę Cie i nie upieraj się bo i tak sama sobie nie dasz rady- łapie mnie w pasie i kieruje się w stroną mojego domu- gadaj co się stało bo ty bez powodu nie upijasz się w barze?- skręcamy już w ulicę na której mieszkam
- Nie twój zasrany interes- szepcze starając się trafić w drzwi kluczem
- Daj pomogę- zabiera metalowy przedmiot i otwiera dom
- Mimo wszystko dziękuję Anzor, nie wiedziałam że masz jeszcze jakieś ludzkie uczucia i odruchy
- Czasem mam - uśmiecha się- Tutaj już dasz sobie radę- zamyka drzwi tuż przed moim nosem
- Dziękuje- szepcze przekręcając zamek
Budzi mnie uporczywy dźwięk mojego telefonu. Przekręcam się na prawy bok i odbieram połączenie.
- Tak?- pytam dość ospale
- W końcu odebrałaś- Rafał- Siostra słuchaj Anka wyjechała, mogę wpaść do Ciebie na obiad bo chciałem pogadać?
- No dobra a powiesz mi jeszcze która jest godzina bo ja dopiero wstałam
- 12.17- słyszę jego donośny śmiech który przyprawia mnie o ból głowy- to ja wpadnę koło 17. Pa siostra
- Pa- rzucam telefon obok siebie i ciężko wzdycham. Zbieram swoje 'zwłoki' i podążam do łazienki po drodze otwierając okna. Szybki prysznic pozwala mi dojść do siebie. Schodzę do kuchni i zażywam leki przeciwbólowe. Powoli zabieram się za przyrządzanie czegoś na obiad.


Na zegarku dokładnie widnieje godzina 17.17 a na mój telefon przychodzi kolejna wiadomość.
'Siostra jednak nie przyjdę... Sorry'
Szybko odpowiadam na tą wiadomość i kieruje się do salonu z miseczką sałatki. Kolejny telefon, kolejna minuta, kolejny sms, kolejna minuta i tak w kółko... Niko! Następny sms, następna minuta, Następny telefon... Już nie wytrzymuje i odbieram połączenie
- Co?- warczę do słuchawki
-Lilka w końcu co jest? Czemu nie odbierasz?- słyszę troskę w jego głosie
- Ty się jeszcze kurwa pytasz co jest. Zabawiasz się tam z jakąś laska a mnie pytasz się co tam
- Jakie zabawiasz?
- A kto odebrał ostatnio twój telefon?
- Nasza nowa pani fotograf bo zostawiłem telefon na sali
- Dobra dobra
- Jak nie wierzysz to zapytaj Pita chcesz?
- Nie nie chce
- Wpadniesz na weekend?
- Nie wiem Niko. Już sama nic nie wiem
- Liluś nooo
- Nie wiem. Odezwę się jeszcze. Pa
Kończę tą rozmowę i szybko wlepiam wzrok w telewizor jednocześnie czując jak łzy spływają po moich polikach. Może i zrobiłam z siebie kretynkę ale która dziewczyna nie byłą by zazdrosna o takiego chłopaka jak Nikołaj.


Kolejną sobotę spędzam u Pencheva. Nie jest tak jak przedtem jest inaczej. Ale mamy nadzieję, że to wszystko wróci do normy...


14.02.2015

Moje treningi wyglądają teraz zupełnie inaczej. Wylewam jeszcze więcej potu a co za tym idzie spalam mega dużo kalorii przez co chudnę. Jak dla mnie to idealnie ale Rafał narzeka, że jak tak dalej pójdzie to będę tak chuda, że zdmuchnie mnie wiatr. I ciągle słyszę, że bardzo się o mnie martwi. Dobrze, że z Niko widziałam się ostatnio w sylwestra bo chociaż on nie narzeka na mój wygląd. Ale dziś są walentynki więc od razu po porannym treningu pakuje się w samochód i jadę do Rzeszowa. Mam tylko nadzieję, że uda mi się zdążyć na mecz. Niestety po drodze był jakiś wypadek i moja droga późniła się o jakieś półtorej godziny. Gdy parkuje pod halą zabieram z auta torbę i biegnę na mecz. Kiedy wpadam słyszę jak cała sala krzyczy os-tat-ni, os-tat-ni. Niestety zawodnik nie kończy meczu, ja szybko siadam na swoim miejscu. Zawodnik przeciwnej drużyny psuje zagrywkę. Teraz w drużynie Asseco na zagrywkę idzie Niko. Mocno zaciskam kciuki i czekam na akcję. Bułgar posyła dość łatwą piłkę ale drużyna przeciwna się gubi i oddaje piłkę za darmo. Zespół z Rzeszowa rozgrywa akcję którą kończy Penchev atakiem z drugiej linii. Wszyscy się cieszą, ja również. Fani od razu lgną do zawodników a w międzyczasie nagrodę MVP otrzymuje mój chłopak. Nie chcę odbierać mu radości z rozdawania autografów. Czekam aż rozsiądzie się na płycie i będzie się rozciągał. Mija jakieś 30 minuta wszyscy zawodnicy siadają na boisku a fani opuszczają budynek. Jakoś udaje mi się przedostać na płytę i powolnie kieruje się do siedzącego do mnie tyłem Pencheva. Z daleka jednak już słyszę.
- O Boże co za dupa- rzucam pogardliwe spojrzenie autorowi tego zdania którym okazuje się być Konarski
- Konar zamknij się bo nie masz u niej szans- odpowiada mu Fabian posyłając mi słodki uśmieszek
- Skąd wiesz?- pyta unosząc się dumą
- O kim wy mówicie?- przerywa ich pogawędkę Niko rozglądając się
- O pani fotograf- szepcze delikatnie do jego ucha układając swoją dłoń na jego karku
- Lila- szybko podrywa się na nogi i podrywa się do góry
- Wariat, postaw mnie na ziemie- składa jeszcze namiętnego całusa na moim ustach
- To jest Liliana, moja dziewczyna- przedstawia mnie a każdy z chłopaków wita się miło ze mną
- A teraz już wiesz dlaczego nie masz u Niej szans- śmieje się Fabian do Dawida. Rozsiadam się na boisku z chłopakami i słucham ich opowieści które głównie skupiają się na meczu a wypowiedzi Konarskiego koncentrują się na mnie. Po około 25 min podchodzi do nas pewna dziewczyna.
- Jak tam panowie?- poznaje ten głos a moje dłonie mimowolnie zwijają się w pięści.
- Spoko- odpowiadają chórem
- Nikołaj mam pytanie. Może masz ochotę wpaść dziś do mnie na jakiś film?- marszczę brwi i czekam na jego dopowiedz
- Kaśka słuchaj mówiłem Ci już ostatnio, że poza pracą nie będę się z Tobą spotykał. A teraz poznaj to moja dziewczyna Liliana- wstaje i wyciąga dłoń w moim kierunku.
- Aha- dziewczyna szybko ucieka
- Dzięki chłopaki za miłe przywitanie ale teraz porywam mojego chłopaka
- UUU - jeszcze tyle zdołałam usłyszeć przed opuszczeniem sali
- Daj mi 15 min i wracam do Ciebie- całuje mnie i ucieka. Rozsiadam się na jednej z ławek a mój telefon zaczyna dzwonić. Sebastian.
- Nosz kurwa- tyle zdołało mi się wyrwać przed odebraniem komórki
- Halo
- Cześć Lil słuchaj mam dla Ciebie super okazje. Sparing na gali w Rzeszowie.
- Kiedy?
- Za tydzień w sobotę. Ale jest problem będzie musiała tam jechać już dziś bo od poniedziałku masz stawić się na treningu. Hotel masz już załatwiony.
- Słuchaj oddzwonię do Ciebie za jakieś 20 min bo nie mogę teraz gadać- cały tydzień w Rzeszowie cudownie. Tylko jest problem nie mam ciuchów. To co mam ze sobą to ubrania na przebranie i przepocony strój z dzisiejszego treningu. Będę musiała świecić oczami do Niko i porwać go jutro na zakupy.
- Już jestem- macha mi dłonią przed twarzą
- Ale stylówka a Ciebie- łapę jego dłoń i kierujemy się do wyjścia
- Ty też niczego sobie- wymierzam mu cios w ramie- ałć chłopaki się będą ze mnie śmiali bo będę miał siniaka
- Przestań. Niko słuchaj bo jest sprawa
- Słucham skarbie
- E Penchev mam rozumieć, że ze mną nie wracasz- Krzyczy Piotrek pakując swoją torbę do samochodu
- Nie, no skarbie co jest?
- Słuchaj bo dzwonił do mnie Sebastian. Mam okazję zawalczyć na gali za tydzień
- I co musisz już jechać- pyta drapiąc się po karku
- Nie bo tak gala jest w Rzeszowie, więc cały tydzień zostaje tutaj. Tylko jest pytanie czy mogę zostać u Ciebie bały tydzień
- A ty jeszcze pytasz- kolejny raz dzisiejszego dnia ląduje w jego ramionach- Będę najszczęśliwszym facetem na świecie
- Dzisiejszej nocy- całuje go w szyję po czym szybko wsiadamy do auta
_______________________________________________________________________________
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Mam nadzieję że chociaż trochę wam się spodobał ten rozdział.
Pozdrawiam :*
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY...

środa, 6 sierpnia 2014

|Part 10|

08.08.2014
Budzik niemiłosiernie wygrywał tak dobrze znaną mi melodyjkę już jakieś 2 minuty. Niko tylko mruknął coś pod nosem i przewrócił się na drugi bok. Niechętnie zwlokłam się z łóżka i wyłączyłam ten cholerny alarm. Szybko udałam się do garderoby po świeżą bieliznę i ubrania. Moja poranna toaleta zajęła mi jakieś 15 minut po czym opuściłam łazienkę. Przejrzałam się jeszcze w lustrze i poszłam do sypialni po torbę.
- Liluś gdzie idziesz?- myślałam, że śpi i wymknę się z domu
- Na trening- wrzucam do torby top
- To chodź na śniadanie bo wiem, że nie jadłaś- łapie mnie za dłoń a w drugą chwyta torbę
- Ja pierdole przez Ciebie się spóźnię- jęczę i wyrywam swoją dłoń. Naburmuszona podążam za nim. Siadam przy stole a za chwile przede mną ląduje miska z sałatką.
-Chyba to możesz zjeść- w odpowiedzi kiwam tylko głową. Po 10 minutach stoję już przy drzwiach zakładając sandałki.
- Oddasz mi torbę bo chciałabym już jechać
- Proszę- oddaje mi ją- w bocznej kieszeni masz jogurt i płatki
- Dobrze tato- zbieram się i już wychodzę gdy czuję mocny uścisk na nadgarstku. Niechętnie odwracam się a Niko składa soczystego całusa na mojej dolnej wardze.

Po ciężkiej rozgrzewce czas na rozciąganie. Jak zwykle miejsce obok mnie zajęła Kowalkiewicz.
- Młoda patrz- wskazała ruchem głowy w stronę mężczyzny- ten koleś to Sebastian Karcz- po usłyszeniu tego imienia i nazwiska powstrzymałam się od wypowiedzi ' że co kurwa!'- facet od wyłapywania talentów do turnieju KSW. Zwyciężczyni tego turnieju będzie miała szansę zawalczyć o pas ze mną. Postara się dziś- puszcza do mnie oczko jednocześnie szturchając ramieniem. Wzdycham tylko ciężko na jej słowa. Po wykonaniu wszystkich ćwiczeń przyszedł czas na sparing. Dziś w parze przypadła mi Karolina.
- Pokaż na co Cię stać- rzuciła w moją stronę przed rozpoczęciem walki. Moje oczy mimowolnie powędrowały w kierunku Sebastiana, gdzie u jego boku stała znienawidzona przeze mnie Kinga. To z tą kurwą mnie zdradził. Otrzeźwiła mnie a jednocześnie odciągnął od tych myśli cios i krzyk mojej sparing partnerki. Zabrałam się za porządną walkę chciałam jej jak i jemu pokazać na co mnie stać i jak wiele stracił puszczając się z nią. Walkę wygrywam przez poddanie dźwignią na łokieć.
- Ty fujaro zrobiłaś to specjalnie- mówię gdy razem schodzimy z ringu
- Nie- mówi poważnie i klepie mnie w tyłek- idę się przebrać a ty chyba musisz z kimś pogadać- nim zdążyłam zareagować na jej słowa ona zdążyła się już gdzieś ulotnić a obok mnie zmaterializował się Karcz
- Cześć Lil myślałem, że już nigdy się nie spotkamy a tu taka niespodzianka
- Też tak myślała- odpowiadam rzucają pogardliwe spojrzenie tej dziwce
- Jestem jednym z agentów mających na celu wyłapywanie talentów na turniej KSW. Zwyciężczyni będzie miała okazje zaprezentowania swoich sił w walce z Karoliną Kowalkiewicz
- No i co?!- warczę przez zaciśnięte zęby
- Jesteś jedną z nich
- Fajnie ciesze się- posyłam mu sztuczny uśmiech- coś jeszcze?
- Tak dziś o 18 masz stawić się u mnie w gabinecie żeby wszystko omówić
- Dzisiaj to nie jest odpowiedni termin. Możesz wyznaczyć mi inny termin?
- Nie dość, że ma taka szanse to jeszcze wybrzydza- parska Strus
- Zamknij swoja buźkę bo może się to źle dla ciebie skończyć
- Spokój dziewczyny. Lil dobrze może być jutro?
- Ale jutro mieliśmy iść na kolacje- skarży się dziewczyna na co ja wybucham głośnym śmiechem
- To pójdziemy dzisiaj- zwraca się do niej- wiec jesteśmy umówieni na jutro godzina 18
- Tak- odpowiadam z wielkim uśmiechem. Podaje mi jeszcze swoja wizytówkę po czym bardzo szybko udaje się do szatni. Klnę w myślach na samą myśl o tym, że będę musiała się z nim spotkać sam na sam
- I co młoda będziemy walczyć na jednej gali?- pyta wychodząc w samym ręczniku spod prysznica
- Na to wygląda- burczę pod nosem, niechętnie zabiera ciuchy i idę się odświeżyć
- Chyba powinnaś się cieszyć?- pyta gdy tylko opuszczam kabinę
- Chyba- opadam bezwiednie na ławkę obok szafki
- Wiec o co chodzi?- wiem ze mogę jej zaufać. Z Marta nie utrzymuje już praktycznie kontaktu z tego co mi wiadomo wyjechała do Warszawy na studia. Wiec nie mam z kim pogadać.
- Sebastian to mój były. A jego dupa to laska z którą mnie zdradził- po tych słowach ciezko wzdycham
- Co za dupek. A wydalam się być spoko facetem
- Wydawał. Jest skurwielem i tyle. Ale już nie gadajmy o nim- puszczam jej oczko
- To może opijemy to dziś w klubie. Ja zapraszam- proponuje mi z wielkim uśmiechem
- Karo wiesz dziś nie da rady. Nikołaj wyjeżdża jutro rano bo o 17 ma stawić się w klubie i wolała bym spędzić z nim ten wieczór
- Aaaa rozumiem- porusza znacząco brwiami- to może jutro?
- Jutro po tym spotkaniu może być- dogadujemy jeszcze szczegóły i szczęśliwe opuszczamy szatnie.
- Chyba ktoś do Ciebie- wskazuje głową jednocześnie się ze mną żegnając. Odwracam się a na sali jest jeszcze Rafała szlifującego parter, trenera rozmawiającego z Karczem i chłopak z ogromnym bukietem białych róż. Szybko do niego podchodzę a on wręcza mi kwiaty
- Co ty tu robisz?- pytam wąchając róże
- Chciałem Cie odebrać z treningu w ostatni dzień mojego pobytu tutaj- uśmiecham się smutno muskając usta chłopaka- mogę wiedzieć kim jest ten facet w garniaku który ciągle gapi się na twój tyłek- pyta odrywając usta od moich
- To mój były Sebastian, teraz jest jednym z tych który wyłapuje ludzi do zawodów na gali KSW i jestem jedną z nich
- Nawet nie wiesz jak się ciesze- łapię Cie w ramiona i odkręca wokół własnej osi- ale jak dobrze rozumiem to oznacza, że będziecie się teraz spotykać
- Tak ale tylko zawodowo. Jutro o 18 mamy pierwsze spotkanie
- To może zadzwonię do klubu, powiem ze stawie się w niedziele i pójdę tam z Tobą?
- Skarbie nie masz się o co martwic- łapię go za dłoń i opuszczamy budynek. W spokoju udajemy się do domu. W drzwiach wita nas pies który od razu udaje się do ogrodu. Ja wyciągam z torby mój jogurt i płatki po czym rozkładam się na kanapie w salonie. Penchev w tym czasie nalewa nam soku i układa się u mojego boku. Puste opakowanie odstawiam na stolik i zaczynam bawić się włosami chłopaka.
- Niko jesteś już tak długo u mnie a nigdy nie byliśmy na basenie. Idziemy?- pytam unosząc jego głowę
- Nie mam siły wolę się Tobą teraz nacieszyć - podciąga się tak, że teraz znajduje się nade mną i zaczyna całować szyję jednocześnie zsuwać ramiączko bluzki
- Skarbie jeszcze zdążysz obiecuje Ci niezapomnianą noc
- Jeśli tak to idź na górę przebrać się w seksowne bikini
- W bikini- pstrykam go w nos i biegnę na górę. Przebrana udaje się do piwnicy gdzie już znajduje się Penchev

- Nie wynurzę się dopóki nie dostane całusa- i tyle go widziałam. Minęła już minuta a ja zaczęłam się bać. Z wielkim strachem nabrałam powietrza i szybko schowałam się pod taflę wody po czym złożyłam na jego ustać namiętny pocałunek.




09.08.2014
Budzi mnie słońce które wdziera się do sypialni przez dachowe okno. Na pewno zapomnieliśmy je zasłonić wczoraj. Zwlekam swoje nagie ciało z łóżka i narzucam na nie koszulkę Pencheva. W kuchni przyrządzam śniadanie, gofry w kształcie serduszek, owoce i bita śmietana. Wszystko równo układam na stole i czekam na przybycie moje księcia który jak dobrze słyszę krząta się po sypialni. Z kubkiem kawy rozsiadam się na krześle. Po około 2 minutach zjawia się Niko przeciągle całując mnie w usta.
- Witaj księżniczko- mówi gdy tylko siada na meblu obok mnie
- Witaj książę- mruczę mu do ucha jednocześnie przygryzając jego płatek
- Nie prowokuj
- Ja nic nie robię- po tych słowach nakładam sobie na talerz jeszcze ciepłego gofra wszystko dekoruje owocami i zajadam się ciągle patrząc na chłopaka. Gdy widzę, że już kończy posiłek zarzucam swoją jedną nogę na jego udo
- Oj nie prowokuj
- Dlaczego?- czuję jego dłoń na wewnętrznej stronie mojej nogi
- Bo nie wytrzymam i wezmę Cię ten ostatni raz przed wyjazdem tutaj  i teraz- jego dłoń niebezpiecznie zaczęła się zbliżać do mojej kobiecości
- A co stoi ci na przeszkodzie?- czuję już jego dłoń na swoim podbrzuszu
- Zastawa na stole i wielkie okno przez które będą nas podglądali twoi sąsiedzi
- Niech patrzą- szepcze zbliżając swoje usta do jego szyi. On szybko usadza mnie na stole a jego dłoń zaczyna szaleńczą zabawę z moją kobiecością. Układam swoje dłonie gdzieś za sobą i odchylam głowę do tyłu. Jestem już na skraju wytrzymanie kiedy on przestaje a ja czuję jednoczesne poirytowanie i pożądanie
- Skończmy to w wannie- wychrypiałam i pociągam go za rękę na górę do łazienki

Około godziny 12 żegnam się z chłopakiem i zamykam za nim drzwi. W pewien sposób się podłamałam. Związek na odległość to nic fajnego. Ale będę żyła z tą świadomością, że gdzieś tam jest mężczyzna który mnie kocha. Powolnie kieruje się na górę do garderoby gdzie muszę wybrać jakiś odpowiedni strój na dzisiejsze spotkanie jak i na wypad do klubu z Karo. Zastanawiam się czy wybrać sukienkę a może coś luźniejszego, jednak ostatecznie stawiam na coś eleganckiego a zarazem wygodnego. Przeglądam się w lustrze po czym udaje się do łazienki by zrobić sobie makijaż. Mocno podkreślam oczy a usta przejeżdżam czerwoną szminką. Spoglądam na zegarek gdzie widnieje już godzina 15.06 Czas na obiad jednak dziś nie chce mi się go przygotować. Zamawiam placki po węgiersku z jednej z okolicznych restauracji i rozsiadam się na kanapie. Biorę do ręki telefon i wykręcam numer Nikołaja. Nie odbiera. Trudno. . .

sobota, 19 lipca 2014

|Part 9|

Nerwowo bawię się palcami. Podłoga staje się teraz taka interesująca. A to wszystko w oczekiwaniu naChcialej do lekarza. Gdy kolejny raz 'strzelam' z palca słyszę głoś Niko.
- Skarbie przestań już- po tych słowach splata nasze palce
- Panna Moks- usłyszałam piskliwy głos pielęgniarki. Zwlokłam swoje pośladki i weszłam do gabinetu
- Witaj Lilianno- uśmiechnął się uroczo lekarz wskazując krzesło bym na nim usiadła- Mam tutaj pani wynik i muszę powiedzieć, że nie wyglądają za ciekawie. Ma pani nieznacznie obniżoną ilość płytek krwi. Więc to nic groźnego. Lecz proszę zacząć o siebie dbać. Do końca tygodnia zakaz jakiegokolwiek wysiłku. Proszę spożywać regularne posiłki i pić dużo wody. Ma pani tutaj jeszcze receptę- podał mi biały kawałek papieru na którym wcześniej coś naskrobał- proszę brać to 2 razy dziennie po posiłku. To tabletki na wzmocnienie- podziękowałam mu za wszytko po czym opuściłam pomieszczenie.
- Chodź- rzuciłam w kierunku Niko i razem opuściliśmy przychodnie
- I co?- zapytał Bułgar kiedy odpaliłam auto i włączyłam się do ruchu
- Zapnij pasy- burknęłam
- Już już
- Nic takiego mi nie jest dostałam jakieś tabletki i do końca tygodnia zakaz jakiegokolwiek wysiłku.
- Widzisz skarbie i dobrze, że pojechałaś to mogło być coś groźnego
- A i jeszcze mam obniżony poziom płytek krwi ale to nic ważnego. Jedziemy na zakupy?- zapytałam zbliżając się do galerii
- Jeśli masz na to ochotę- złapał za moje kolano kiedy staliśmy na światłach
- I to nie wiesz jak wielką- złączyłam nasze usta ale przerwało nam trąbienie
- Zielone- zaśmiał się Nikołaj

- Niko a te?- zaprezentowałam się w jednych z wielu szortów
- Mogą być
- A te?- zapytałam pokazując się chłopakowi
- Weź się zakryj- podbiegł szybko do mnie i zasłonił kotarę- te są zdecydowanie za krótkie, chyba, że będziesz je zakładałam tylko w domu przy mojej obecność- poruszał znacząco brwiami
- Zboczuch- odepchnęłam go- a spodenki wezmę. Idź bo mam jeszcze parę rzeczy do przymierzenia- w efekcie końcowym wybrałam 2 pary spodenek, dwie koszule, koszulkę, top, spódnice, szpilki i sandałki. Z siatkami ruszyliśmy w kierunku kawiarni. Siedliśmy przy stoliku czteroosobowym naprzeciw siebie a na wolne krzesła ułożyliśmy torby. Powoli przeglądałam kartę kiedy do stolika podeszła brunetka z długimi nogami w przykrótkiej spódniczce i białej prześwitującej koszuli. Na widok Pencheva zaczęła się ślinić ten też nie należał do grzecznych i badał ją wzrokiem skupiając się na jej biuście. Rzuciłam w jego stronę tylko lodowate spojrzenie na co zakrył się karta i podał swoje zamówienie dziewczynie
- A dla mnie lody waniliowe i czarną kawę- posłałam jej sztuczny uśmiech a ona odchodzi. Teraz mój wzrok tkwi w tęczówkach chłopaka
- Tak wiem wiem nic nie mów- odzywa się a ja uśmiecham się słodko

- Liluś co będziemy robić przez cały wieczór?- pyta jednocześnie uśmiechając się figlarnie kiedy wchodzimy do domu
- Chcę Ci przypomnieć, że mam zakaz wysiłku- pstrykam go w nos i z torbami kieruje się do garderoby
- Ale Liluś- staje za mną gdy ja układam ciuchy- taki wysiłek Ci nie zaszkodzi- zaczyna składać pocałunki na moim ramieniu
- Niko na początek chciała bym zjeść kolację, ok?- odwracam się w stronę chłopaka a on tylko przytakuje, składam na jego ustach namiętny pocałunek który on pogłębia. Nagle jego dłonie znajduję się pod moim sweterkiem- Penchev!- karce go i szybko zbiegam na dół by przygotować posiłek. Chłopak nieszczęśliwie za mną podąża.

Krzątam się w kuchni nie mogąc  znaleźć makaronu. Przeszukałam już wszystkie szafki.
- Nosz kurwa!- krzyczę gdy nie mogę dostać odpowiedniego opakowania
- Co jest?- Bułgar wychyla tylko głowę znad kanapy
- Chodź tu a nie- i w taki oto sposób Niko był już przy mnie- podaj mi ten makaron
- Co ty byś zrobiła beze mnie?- śmieje się sięgając ręką na najwyższą półkę
- Kurwa dostawiła bym sobie krzesło
- Dobra już już ty moja mała złośnico- ucałował mój nos i poszedł do salonu
Po około godzinie kolacja jest gotowa. Wyciągam lasagne na wcześniej przygotowany stół
- Nikołaj kolacja- wołam nalewając soku do szklanek
- Mmm jak cudownie pachnie
- Jeszcze lepiej smakuje- wystawiam mu język i razem zasiadamy do stołu. Chciałabym by każdy dzień tak wyglądał, pobudka przy nim, obiad z nim, kolacja z nim. A co noc chciała bym zasypiać przy jego boku. Każda chwila z nim dawała mi ogromną radość. Każde spojrzenie, dotyk, słowo wszytko to powoduje miły dreszcz czy motylki w brzuchy. Spoglądam na niego i uśmiecham się na widok umazanego Niko. Kiedy kończymy razem sprzątamy talerze i udajemy się na górę. Ja wygodnie układam się na sofie a on patrzy na mnie wyczekująco.
- No co skarbie nie siadasz?- pytam a on tylko smutno kiwa głową. Usadawia się na sofie a ja leżąc umieszczam swoje stopy po obu stronach jego bioder. Kochany Penchev bierze koc i nas nakrywa. Biorę do ręki moją ulubioną książkę i zatracam się w jej treści.
- Skarbie- odkładam lekturę- idziemy spać- przecieram dłonią obolały kark i podnoszę się po pozycji siedzącej
- Mam inny pomysł- rzuca się na mnie i zaczyna całować, w wyniku czego ja z powrotem ląduję na plecach. Zaplatam swoje stopy wokół jego bioder a on w tym czasie delikatnie mnie podnosi i kieruje się do sypialni.
- Skarbie- mruczę mu prosto w usta Niko opowiada cichym mruknięciem i zaczyna całować moją szyję 
- Chciałabym się wykapać- szepcze odchylając głowę do tylu
- Może być i tak- podnosi mnie i sadza ja szafce. Moje dłonie szybko odnajdują guziki w jego koszuli, niezdarnie ale udaje mi się jej pozbyć po czym ona ląduje w kącie pokoju. Natomiast Bułgar sprawnie uporał się z moim sweterkiem, mi w tym czasie udało się rozpiąć guzik jego jeansów. Wsuwam swoje stopy tak , że teraz dotykam jego bokserek, powolnie zsuwam je w dół.  Chłopak szybko odkopuje je gdzieś w bok. Kiedy zostaje już w samej bieliźnie Niko przestaje mnie całować i odchodzi na parę kroków.
- Co jest kurwa!- syczę przez zaciśnięte zęby
- Nie jestem pewien- zaczyna drapać się po brodzie- dziś ciągle mnie unikałaś hmmm....
- Kurwa Penchev zaspokoisz mnie dziś czy mam sama się zadowolić pod prysznicem i iść spać na kanapę?- warczę zeskakując z komody
- Lubie Cie taką- odpowiada seksownie i ponownie usadza mnie na meblu swoją dłoń umieszczając na zapięciu od stanika. Ściąga go bez ogródek a swoją dłoń przekierowuje na wewnętrzną stronę moich ud. Ja w tym czasie swymi stopami próbuje pozbyć się jego bielizny. Po kilki nieudanych próbach mi się to udaje. Gdy jesteśmy już nadzy dłoń chłopaka zaczyna wędrówkę po moim podbrzuszu. Powoli moje mieszkanie wypełniają przyśpieszone oddechy i moje ciche pojękiwania. Już wiem, że dłużej nie wytrzymam, odchylam głowę do tyłu a on zaprzestaje ruchów swoją dłonią. Spoglądam pytająco w jego oczka a tam dostrzegam coś wyjątkowego.
- Skarbie nie chcę by to skończyło się na taj szafce- i powoli podnosi mnie do góry. Teraz jego męskość ociera się o mnie a języki toczą wojnę. Szybko znajdujemy się w sypialni i tam dajemy upust swojemu pożądaniu. Cały dom tonie w naszych jękach i cichym mruczeniu. Po wielkim uniesieniu idziemy razem się wykąpać a tam dzieje się ciąg dalszy naszych ekscesów.


poniedziałek, 2 czerwca 2014

|Part 8|

- Co ty tutaj robisz do cholery i czego tu szukasz bo na pewno nie szczęścia- warczę obrzucając mojego 'gościa' szorstkim spojrzeniem
- Przyszedłem w odwiedziny- cwaniacko się uśmiecha jednocześnie opierając się o futrynę
- Ale ja nie chcę twoich odwiedzin- próbuje zamknąć drzwi ale powstrzymuje mnie przed tym jego stopa
- Chyba jednak chcesz- odpycha mnie przez co ląduje na ziemię. Jednak szybko zbieram się z podłogi
- Wypierdalaj stąd Anzor- krzyczę i wymierzam mu siarczystego plaskacza. Chłopak szybko łapię się za bolące miejsce i rzuca mi wściekłe spojrzenie. Momentalnie znajduje się obok mnie łapiąc za nadgarstki i przyszpila do ściany.
- Uwierz mi piękna, że i tak będziesz moja- szepcze gdzieś w moją szyję. Ja jednak sprzedaje mu mocne kolana w jego męskość przez co się kuli a ja mogą go wypchnąć z domu. Po zamknięciu drzwi na wszystkie spusty opadam na chłodne płytki i przyciągam kolana do klatki piersiowej. Niko dlaczego wyjechałeś? Co raz bardziej boję się Anzora. Wstaję i biegnę na kanapę. Tam szczelnie okrywam się białym miękkim kocem.

' Podnoszę ciężkie powieki a przed oczyma widzę czekoladowe oczy i ciemne dłuższe włosy.
- Cześć skarbie- wita mnie namiętnym pocałunkiem 
- Hej Anzor, co ty tutaj jeszcze robisz?- unoszę się na łokciach a satynowa pościel zsuwa się z moich nagich piersi
- Chciałem się z Tobą pożegnać- przyłapuje go na tym, że gapi się na moje odkryte ciało które momentalnie nakrywam - Teraz to już chyba nie masz się czego wstydzić- łączy nasze usta w długi pocałunek a jego dłonie wędrują na moje pośladki
- Kotek nie zdążysz na samolot a jeszcze masz jech...- moją wypowiedź przerywa dzwonek do drzwi- O kurwa!- wyrywa się z moich ust. W pośpiechu ubieram szare rozciągnięte dresy i czarny top- Idź do garderoby- kieruje się do drzwi a mój... hmmm no właśnie. Przyjaciel. Udaje się do wskazanego przeze mnie pomieszczenia
- Witaj bracie- całuje go w polik i zapraszam do salonu...'

Kolejne wspomnienia przepływają przez moją głowę. To wszystko było takie skomplikowane, nie poukładane. Ciągle nie mogę o tym zapomnieć. Ten skurwiel wyrządził mi tyle krzywdy i jeszcze teraz mnie nachodzi. Rzucam beznamiętne spojrzenie na zegarek. 19.38. Z wielką niechęcią kieruje się do łazienki gdzie szybki prysznic pozwala mi wrócić do normalności. Ubieram króciutkie spodenki i szarą bluzę po czym wracam na kanapę z książką w ręku.

' Siedzę w pierwszym rzędzie na jednej z gali KSW. Anzor kończy walkę, każdy po kolei gratuluje mu pięknego zwycięstwa. Podchodzi do niego niska blondynka i wtula się w jego klatkę piersiową. On w tym czasie posyła mi perskie oko i niesłyszalnie mówi ' Za godzinę u Ciebie''

Nie mogę skupić się na czytaniu tej książki każde słowo jest dla mnie niezrozumiałe. Odkładam książkę na blat stołu i udaje się na górę. W garderobie przebieram się w wygodne jeansy do tego dobieram białą koszulę i jasne szpilki na ramię zarzucam czarną torbę i jestem już gotowa do wyjścia. Wsiadam do mojego mitsubishi i szybko obieram wcześniej wybrany kierunek. Parkuje przed betonowym płotem i opuszczam pojazd. Kupuję znicze i kwiaty po czym przekraczam ciężką furtkę. W pośpiechu znajduje się nad grobem rodziców. Odpalam wkłady i odstawiam na marmurową płytę nagrobkową. Układam kwiaty i delikatnie przecieram zdjęcie tak dobrze znanych mi twarzy. Po moim poliku płyną dwie samotne łzy, szybko je przecieram i podnoszę się by opuścić cmentarz. Nagle mój telefon wydaje dźwięk oznajmiający nadchodzącą wiadomość.

' Możemy się dzisiaj spotkać? Chcę coś z Tobą przedyskutować. Zbyszek'

Szybko wystukuje wiadomość zwrotną.

' Bądź za 30 minut. Liliana.'

By skrócić sobie czas oczekiwania nastawiam wodę. Słyszę dzwonek i podążam w kierunku drewnianych drzwi. Otwieram je i zapraszam Bartmana do środka.
- Chcesz coś do picia?- pytam beznamiętnie podążając do kuchni
- Jeśli to nie będzie problem to wodę- nalewam bezbarwną ciecz do przeźroczystej szklanki a sobie zaparzam malinową herbatę. Na talerz wyciągam ciasto kupione w drodze z cmentarza. Układam to na tacy i wędruje do salonu gdzie Zbyszek ogląda moją książkę.
- Podobno fajna. Asia też ją czyta- mówi gdy tylko zauważa moją obecność
- O tym to ja zdecyduje sama- siadam na skórzanym białym fotelu podkulając nogi a stopy układając pod pośladkami- O czym chciałeś pogadać?- pytam upijając gorący malinowy napój
- O Aśce. Ona się chyba czegoś domyśla?
- Co masz na myśli?- dopytuje odkładając herbatę i przenosząc wzrok na mojego gościa
- Ciągle mnie o Ciebie dopytuje. A po meczu w Częstochowie zrobiła mi wielką awanturę o to, że na Ciebie patrzałem- gdy spotykam się z jego zielonymi tęczówkami mogę tylko z nich wyczytać smutek
- Ale czy to jest mój problem?- unoszę głos
- Co ja jej mam powiedzieć?- bezradnie chowa twarz w dłoniach
- Może najlepiej to prawdę, że przespałeś się ze mną podczas gdy ona wyjechała, że było Ci kurewsko dobrze ze mną podczas gdy ona myślała o Tobie gdzieś w Polsce- staje naprzeciw niego- możesz jeszcze dodać, że gdy widzisz mnie w objęciach Niko piana toczy Ci się z buzi. A ode mnie możesz jej przekazać, że za tą akcję w Częstochowie pogorszyła sobie tylko sytu...- nogi robią mi się jak z waty i bezwiednie opadam na sofę obok niego. Momentalnie zjawia się przede mną i łapie mnie za kolana
- Nie pozwalaj sobie- strącam jego dłonie i przykładam rękę do czoła- A teraz proszę Cię wyjdź- wstaję i powolnie odprowadzam do drzwi
- Lila nie powinnaś zostawać sama
- A ty nie powinieneś się tu w ogóle zjawiać. Do widzenia- zamykam mu drzwi przed nosem a sama z butelką wody udaje się z powrotem na kanapę. Biorę w dłoń telefon i wybieram znany mi numer a na wyświetlaczu pojawia się jego zdjęcie. Odbiera już po drugim sygnale
- Cześć Myszko co tam się dzieje?
- Cześć a nić zdążyłam się już stęsknić
- Lila czemu masz taki słaby głos. Znowu gorzej się czujesz?- jestem pewna, że teraz robi zatroskaną minę
- Nie- ucinam krótko
- Wiem, że kłamiesz. Ja będę za jakieś 30 minut. Leż. Kocham Cie
- Też Cię kocham- szybko kończę rozmowę. W dłoń chwytam butelkę i upijam spory łyk. Włączam telewizor i odnajduję mój ulubiony program. Nie wiem kiedy zasypiam....
__________________________________________________________________________
Znowu krótko. Ale wolę pisać krótko a częściej. Co wy na taką opcję?
Nasi siatkarze pokazali na co ich stać. Ograć Brazylię na ich własnym terenie. Bezcenne.
Zachęcam do komentowania. Każdy wasz komentarz przedłuży następny rozdział.
Komentujemy ;)
Pozdrawiam :*
Przepraszam za błędy ;)

niedziela, 25 maja 2014

|Part 7|

- Niko jest sprawa
- Co skarbie?- podnosi się na łokciach
- Nie spakowałam piżamy- odpowiadam naciągając sukienkę na odsłonięte uda
- No to ja znajdę jakąś koszulkę, może być?- kiwam tylko głową i szybko udaje się do łazienki. Delikatnie pozbywam się swoich ubrań i bielizny która ląduje gdzieś na podłodze. Pośpiesznie znajduje się w kabinie. Ciepłe krople pozwalają mi zmyć z siebie cały ciężar dzisiejszego dnia. Kiedy opuszczam kabinę szczelnie owijam się ręcznikiem po czym przecieram dłonią zaparowane lustro. Przyglądam się dokładnie swemu odbicie. Podkrążone oczy i zapadnięte polika. Wszystko z przemęczenia. Słyszę ciche pukanie.
- Proszę- krzyczę a już po chwili obok mnie zjawia się Penchev ze swoją szarą koszulką
- Znalazłem tylko to- widzę jak mierzy mnie spojrzeniem- ale jak dla mnie możesz spać tak jak teraz- nie wiem kiedy stoi za mną i  układa swoje dłonie na moich drobnych biodrach. Całuje moją szyję i ramię a mnie przechodzi dreszcz, ten kurewsko przyjemy dreszcz.
- Jak dla Ciebie to mogę spać nawet nago- śmieje się i wyganiam go z pomieszczenia. Ubieram majtki i zarzucam jego t-shirt. Zbieram wszystkie moje rzeczy i opuszczam łazienkę w drzwiach mijając się z Nikolajem który klepie mnie w tyłek.
- Niko!- w odpowiedzi tylko słyszę jego śmiech
Przeskakuje z kanału na kanał i nie mogę znaleźć żadnego konkretnego programu. W końcu zatrzymuje się na kanale sportowym gdzie akurat jest powtórka jednej z gali KSW. Moim taki skrytym marzeniem jest wystąpić na chociażby jednej z nich. Słyszę charakterystyczny dźwięk otwierających się drzwi a już po chwili w wejściu do sypialni stoi Bułgar. Dopasowane bokserki, idealna klatka piersiowa na ten widok prostuje się i unoszę na łokciach.
- Co oglądasz?- pyta wycierając swoje mokre włosy w czarny ręcznik. Nie jestem w stanie nic odpowiedzieć.
- KSW- odpowiadam potrząsając głową i słyszę cichy chichot mojego chłopaka. Po chwili czuję jego wilgotną dłoń na moim ciele i ciepły oddech na szyi. Teraz już wiem, że nie obejrzę już programu. Odwracam się w jego stronę i składam na jego ustach namiętny pocałunek który oddaje. Gdy to przeradza się w dziką namiętność. Niko siada na mnie okrakiem a moje dłonie umieszcza nad głową. Jego usta zostawiają wilgotne ślady na mojej szyi.
- Chyba niepotrzebnie dawałem ci tą koszulkę - szepcze przygryzając płatek mojego ucha. W odpowiedzi kiwam tylko głową a on szybko zrywa ze mnie t-shirt.

Budzę się wtulona w ogromną białą puchową poduszkę, która jest przesiąknięta zapachem Pencheva. Mozolnie wstaję z łóżka i wzrokiem odnajduje szarą koszulkę, nakładam ją na swoje nagie ciało. Polowi zmierzam do hotelowego aneksu kuchennego tam zastaję Niko w bokserkach z czerwonymi pręgami na plecach. Szybko zerkam na swoje paznokcie i mimowolnie się uśmiecham na wspomnienie naszej wspólnej nocy. Zakradam się za niego i całuje w ramię szepcząc ciche 'Przepraszam'
- Cześć kochanie- składa całusa na mojej dolnej wardze- Za co ty mnie przepraszasz?- unosi podejrzliwie jedną brew do góry 
- Za to na plecach- robię słodkie oczka
- A za to- cicho się śmieje- Dziękuję- łapie mnie za biodra i sadza na blacie. Kiedy moje nagie pośladki stykają się z zimnym blatem cicho jęczę- Tutaj masz kanapki zjadaj to a ja idę w tym czasie się ogarnąć- dodaje i znika za drzwiami od łazienki. Niko chyba nie wiem, że ja nie jem tylko co on. Przeżuwam kolejny kęs mej kanapki kiedy czuję ciepły dotyk na mojej szyi.
- Chciałam Cie uświadomić, że ja na śniadanie jem dwie maks trzy kanapki. A ty uszykowałeś kopiec jak dla świni
- Oj nie narzekaj- całuje mój kark i zajmuje miejsce tuż obok mnie- To ja to zjem- uśmiecha się nikle. Sączę powoli czarną kawę i wpatruję się w Nikolaja który pochłania śniadanie w mgnieniu oka. Po chwili czuję jego dłoń na wewnętrznej stronie mojego lewego uda.
- Niko!- bulwersuje się jednocześnie przygryzając dolną wargę
- Oj już nie udawaj. Wiem, że Ci się podoba- odpowiada puszczając mi oczko
- I to nie wiem jak- szepczę mu do ucha i wstaje od stołu- Ja idę się ubrać- po tych słowach kieruje się do walizki z której zabieram czystą bieliznę i ciuchy.
Odświeżona i przebrana opuszczam łazienkę a przy drzwiach czekaj już Niko z naszymi walizkami. 

Właśnie siedzę na kanapie i przeglądam różne kanały. Penchev wyjechał do Bełchatowa na jakąś wizytę u lekarza i ma wrócić dopiero jutro czyli w poniedziałek rano. Przed wyjazdem nakazał mi siedzieć w domu i czekać do jego przyjazdu po którym razem wybierzemy się na moje kontrolne badania. Z rozmyślań wyrywa mnie ciche pukanie do drzwi. Gdy tylko je uchylam złość wzrasta maksymalnie.
- Co ty tutaj robisz do cholery i czego tu szukasz bo na pewno nie szczęścia- warczę obrzucając mojego 'gościa' szorstkim spojrzeniem
________________________________________________________________________
Wybaczcie, że tak krótko ale ostatnio było nieco dłużej i obiecuję, że następny też będzie dłuższy.
Co myślicie o tym blogu jak i o rozdziale? Bardzo czekam na wasze komentarze i opinie.
Przepraszam jeszcze raz ;c
Pozdrawiam :*
Przepraszam za błędy :)